wtorek, 4. pa?dziernika 2005
Home, sweet home.
Nie ma jak w domu...

Von piotr um 23:17h| 7 Kommentare |Skomentuj ->comment

 

niedziela, 2. pa?dziernika 2005
Wpół do piątej...
"Może sen przyjdzie... Może mnie odwiedzisz..."

Zdałem dziś ostatni egzamin.
Pakowanie prawie skończone.
Za kilka godzin ucałuję polską ziemię - 5 dni z rodzicami.
A potem? Dalej w świat...
Niebo nad Rzymem było dziś błękitne jak u Mickiewicza...
Ostatnia noc - pod znakiem "Tańca z gwiazdami" na RaiUno i koncertów U2 i Anny Marii Jopek z płyt.
Artur prasuje, Jacek zasnął na fotelu, ja myślę, czy wszystko spakowałem...
"Ach śpij, bo właśnie..."

Jeszcze tylko dostać się na lotnisko punktualnie z wszystkimi bagażami...
Roma-Berlin 10:15.
Gute Nacht...
Będzie dobrze.

Von piotr um 07:39h| 5 Kommentare |Skomentuj ->comment

 

wtorek, 27. wrze?nia 2005
Moskaliki
Najpierw artykuł z Wyborczej:
TUTAJ
Teraz już wszystko wiadomo:
Mam fazę na pisanie moskalików.
Zaczęło się od Joanny, która mi jeden przysłała i musiałem sprawdzić co to jest i "z czym to się je".
Dla tych, którzy nie czytali artykułu, do którego link powyżej krótkie streszczenie.
Fragment wiersza "Patrz Kościuszko na nas z nieba" Rajmunda Suchodolskiego:
"Kto powiedział, że Moskale
Są to bracia dla Lechitów,
Temu pierwszy w łeb wypalę
Przed kościołem Karmelitów."
stał się pierwowzorem krótkich form literackich zwanych moskalikami.
Trzeba zachować rymy abab i rytm 8 sylabowca,
w pierwszym wersie powiedzieć o przedstawicielach jakiejś nacji,
w drugim o ich cechach (negatywnych, pozytywnych, bądź neutralnych),
w trzecim o "karze" dla osoby, która śmie tak twierdzić,
w czwartym o "miejscu kary" czyli kościele, klasztorze lub innym rzymskokatolickim miejscu.
To kalsyczny moskalik.
Kto chce się pośmiać podziwiając twórczość Polaków, niech zajrzy do wyżej zalinkowanego artykułu.
Są tam m.in. takie "arcydzieła":

Jeśli powie ktoś, że Turek
Ma przyjaciół w nas, Słowianach,
Krwią i mózgiem splami murek
Przy klasztorze na Bielanach.

Kto o Baskach mylnie sądzi,
Że kochają Wawel stary,
Udowodnię mu, że błądzi,
od obrazem świętej Klary.

Kto mi powie, że Anglicy
Wiedzą, co to są flamingi,
Tego wyślę do kostnicy
Spod ołtarza świętej Kingi.

Kto powiedział, że Turkmeni
Chodzą też wyprostowani,
Stan skupienia zaraz zmieni
U stóp Jasnogórskiej Pani.

Ja zmodyfikowałem zasadę tylko odrobinkę:
Rzecz ma się tyczyć mieszkańców Italii: Włochów, Włosiaków, Italiańców, Rzymian, Wenecjan, Sycylijczyków itd.
Ostatni wers ma tez mieć jakieś "miejsce włoskie".
I tyle.
Oto moje 4 moskaliki:

Kto by twierdził, że Włosiaki
Modę mają jak z muzeum,
Temu z nosa wyrwę kłaki,
W samym środku Colosseum.

Kto by mówił, że w Italii
Głupich ludzi jest bez liku,
Ten utonie w małej balii,
Na wybrzeżu Adriatyku.

Gdyby ktoś Włosiaka złajał,
Że z Afryki ma maniery,
Grdykę jego będę krajał
Na Piazzale numer 4.

Kto zawoła, że Rzymianki,
Półmetrowe mają nosy
Oko włożę mu do szklanki
Obok Placu Barbarossy.

Liczę na kilka "perełek" od stałych czytelników bloga.
P.S. Jeśli ktoś ma problem z zalogowaniem się - pisać na maila.

Von piotr um 21:50h| 14 Kommentare |Skomentuj ->comment

 

sobota, 24. wrze?nia 2005
Ze względu na ciszę przedwyborczą powiem tylko:
!!! IDŹCIE GŁOSOWAĆ !!!
Ja nie mogę, bo jestem we włoskich górach i jak pomyślę, że ludzie ginęli, żeby wywalczyć Wolną Polskę, Wolne Wybory, Wolność i Demokrację a ileśtam milionów Polaków olewa sobie to wszystko, to aż mnie...

Cytat z http://www.wybieram.pl :
"Wystarczy 30 minut aktywności fizycznej dziennie, aby zadbać o swoje zdrowie – mówią lekarze. My pokażemy, że niewiele więcej wysiłku potrzeba, by stać się bardziej świadomym obywatelem.

* Zacznij dzień od porannej prasówki. Zobacz, co piszą najważniejsze gazety. Jeśli jesteś zbyt leniwy/leniwa, by iść do kiosku – wejdź na stronę internetową którejś z gazet. Teraz prawie każda z nich udostępnia swoje artykuły w Internecie.

* Wejdź na stronę internetową swojego kandydata na prezydenta lub partii, na którą masz zamiar głosować. Przejrzyj ich program. Zajrzyj też na strony innych partii. Porównaj, co mają do zaoferowania.

* Jeśli masz jakiekolwiek pytania lub wątpliwości – pisz. Na stronach internetowych kandydatów można znaleźć adresy e-mailowe. Wysłanie maila to tylko kilka minut, a w ten prosty sposób można sprawdzić jak traktują nas politycy (odpiszą? nie odpiszą? odpiszą na temat? dyplomatycznie będą unikać odpowiedzi?)

* Zorientuj się, gdzie będziesz głosował/głosowała. Jeśli wyjeżdżasz poza miejsce stałego zamieszkania, zorientuj się odpowiednio wcześniej jak oddać głos w innym mieście, czy kraju.

* Rozmawiaj o polityce ze znajomymi.

* Po wyborach nie zapominaj o swoim kandydacie. Zatrudniłeś/zatrudniłaś go – masz prawo kontrolować jak pracuje. Sprawdzaj go, wymagaj, pochwal, zgań. Jeśli się nie sprawdził, nie zatrudniaj go na kolejne cztery lata."

A jeśli nie wiesz na kogo, zrób sobie test preferencji:
http://www.latarnikwyborczy.pl

!!! IDŹ GŁOSOWAĆ !!!
Zrób to dla Polski.

Von piotr um 21:52h| 4 Kommentare |Skomentuj ->comment

 

sobota, 24. wrze?nia 2005
Gdzie jesteś Riki Tiki Tavi?
Carbonas - "s" wymawiać trochę jak angielskie "th" -wysunąć język między zęby na ok. 0,5 - 1 cm i powiedzieć "s".
Carbonath to w tutejszym dialekcie czarny wąż.
Leżał sobie tłusty na mojej drodze i wystraszył się pewnie tak samo jak ja.
F. leży u stóp potężnej skały. W połowie skały jest malutka kapliczka. Można się tam wspiąć w 15-20 minut. Lubiłem wziąć brewiarz i modlić się patrząc z góry na miateczko.
Lubiłem, dopóki nie zobaczyłem Carbonath.
Miejscowi twierdzą, że jest ich tu sporo.
Odtąd chodzę z duszą na ramieniu, mimo, że ten rodzaj węża nie jest niebezpieczny, ani jadowity i ucieka.
Ale przecież to WĄŻ.
Wszystko, stworzenie, co potrafi szybko si€ przemieszczać nie mając rąk ani nóg (z wyjątkiem może ryb) jest dla mnie przebrzydłe i napawa mnie strachem.
Kiedyś jeden ateista mi zarzucił, że jestem niekonsekwentny, uważając węże i żmije za brzydkie, wstręne i jednocześnie twierdząc, że Pan Bóg je stworzył: "To według Ciebie dlaczego je stworzył?".
Pewnie dlatego, żebym mógł kolejny raz zastanowić się, jak niepojęty jest Pan Bóg...

P.S. Drugi Carbonath leżał na drodze, gdy szedłem na szczyt, gdzie piękny krzyż i widok. Też się bałem, ale na szczęście nie byłem sam i musiałem trochę udawać, że nic sobie z jego obecności nie robię (mężczyznie głupio okazywać irracjonalny strach przy kobietach)...
A dzisiaj rzucałem się śniegiem (2800 m n.p.m.), ale to już inna historia...

Tylko takie węże lubię...

Von piotr um 01:11h| 3 Kommentare |Skomentuj ->comment

 

czwartek, 22. wrze?nia 2005
A., Daniela, siostra Danieli...
A. jest od półtorej roku w "Wiara i Światło".
Każdy członek "Wiara i Światło" w F. poświęca chwilę swojego czasu jednej chorej osobie.
A. zabrał mnie dzisiaj do Danieli, którą odwiedza.
Daniela mieszka z siostrą.
Siostra Danieli całe życie poświęciła opiece nad swoją upośledzoną fizycznie i mentalnie siostrą.
A Daniela jest zakochana w A., który ma ponad 60 lat i dał jej aniołka na urodziny i przysyła jej kartki, gdy jedzie do Padwy albo gdzieś indziej.
A. jest listonoszem i za rok pójdzie na emeryturę.
I się ożeni, bo ma narzeczoną, z którą chodził "na poważnie" 20 lat temu, potem się rozstali, a rok temu się na nowo odnaleźli.
Poprzednia narzeczona A. umarła na kilka miesięcy przed ich ślubem i A. przez lata nie szukał nowych związków, tylko grał po pracy w piłkę.
A. jest w porządku.
A siostra Danieli powinna dostać medal, order, nagrodę, Oscara, Bursztynowego Słowika, Pulitzera, Virtuti Militari, Grammy, Wiktora, Nobla, Order Uśmiechu, Srebrną Tarczę, Gloria Victis czy co tam przyznają, bo chociaż nie ma swojego życia - wygrała swoje życie.

Parafraza niedopuszczalna, ale idealna do sytuacji:
"Kto kocha tylko swoje życie - przegra je.
Kto straci swoje życie dla mnie lub jednego z moich najmniejszych - wygra je".

Zbyt radykalne?
Nie dla wszystkich?
To może chociaż wolontariat sobie jakis znajdź...

Von piotr um 01:14h| 4 Kommentare |Skomentuj ->comment

 

?roda, 21. wrze?nia 2005
Czas z E.
Miss Italia 2005 wybrana.
Kontrowersji mnóstwo.
Krytyka nowej formuły programu nie milknie.
Nawet Bruce`owi Willis`owi, który wręczał nagrodę się oberwało - że żadna z siedmiu koszul, jakie miał na sobie podczas siedmiu wieczorów mu "nie leżała".
E. spytała mnie, czy w Polsce też mamy Wybory Miss Italia...
Odpowiedziałem: "Nie, ale mamy Wybory Miss Polonia".
"Hmmm" - zastanowiła się E. i dodała: "To dziwne, ale w sumie logiczne".

Von piotr um 02:31h| 2 Kommentare |Skomentuj ->comment

 

niedziela, 18. wrze?nia 2005
Z ostatniej chwili...
http://www.przeznaczeni.pl
I wszystko jasne...

Von piotr um 02:35h| 3 Kommentare |Skomentuj ->comment

 

sobota, 17. wrze?nia 2005
"Trójki" można słuchać nawet w Dolomitach...

Nie do końca mam "takie leniwe wakacje", jak ktoś mi napisał.
Po pierwsze: uczę się.
Po drugie: zastępuję proboszcza.
Na przykład codziennie o 6.30 idę rozdać Komunię do Domu Spokojnej Starości, który mógłby być tematem oddzielnego postu.
Proboszcz ma parafialny Dom Starców.
Zatrudnia 63 osoby (w tym małym miasteczku to raczej najwiekszy pracodawca), jest odbiorcą wielu towarów i usług od lokalnych przedsiębiorców (co napędza koniunkturę ekonomiczną), ale przede wszystkim uczynił poszukiwane przez wielu ludzi z okolicy miejsce godnego spędzania ostatnich lat życia.
I godnego umierania - w jedności ze światem i Bogiem.
Dzisiaj rano odeszła Maria.
Przyszedłem z Komunią i zastałem zgromadzoną rodzinę i pielęgniarki, które zajmowały się nią przez ostatnie dwadzieścia kilka miesięcy.
Pożegnaliśmy ją razem.
"Nacierpiała się biedaczka" - mówią sąsiedzi - 2 lata sparaliżowana, na koniec niezdolna nawet do przyjmowania pokarmu inaczej niż przez sondę.
Odeszła do swojego prawdziwego Domu - wierzę w to.
Proboszcz, do którego zadzwoniłem mówił, że "była gotowa".
Uwierz, nawróć się, przyjmij Zbawienie.
Uznaj Jezusa za swojego Pana.
"Takie tam, slogany, proszę księdza". -
Taaaak, slogany... Najważniejsze w życiu... I po życiu...
Ciao, Maria...

Von piotr um 00:55h| 5 Kommentare |Skomentuj ->comment

 

pi?tek, 16. wrze?nia 2005
Dzień w górach.
Niewysokich - jakieś 1500 m n.p.m.
Fantastycznie!
Już wiem, dlaczego "Bóg mieszka na Wysokościach"...
Znalazłem chatkę na końcu świata. Kiedyś ktoś w niej chyba zamieszkiwał. Teraz opuszczona na zboczu zachwyca widokiem na cudowną zalesioną dolinę. Żeby dotrzeć tam w zimie potrzebny byłby chyba helikopter.
Echhhh. Spędzić tak pięć-sześć dni w samotności w tej chatce...
Rozmarzyłem się.
Na wszelki wypadek znalazłem nazwisko właścicielki - nigdy nic nie wiadomo: a nuż znajdzie się ktoś, kogo stać i kto kupiłby sobie to miejsce i troszkę je odnowił.
A potem pozwolił mi od czasu do czasu przyjechać.
Chętni proszeni są o zgłaszanie się...
A jeśli zadzwonisz już teraz otrzymasz gratis moje zapewnienie wsparcia duchowego i pomocy w ubieraniu choinki przed Świętami.

Von piotr um 01:56h| 2 Kommentare |Skomentuj ->comment

 

?roda, 14. wrze?nia 2005
Nucę sobie z okazji Święta...
Adoramus te, Christe, et benedicimus tibi,
quia per sanctam Crucem Tuam redemisti mundum...


Kto chce zanucić, może to zrobić TUTAJ.

Von piotr um 14:39h| 1 Kommentar |Skomentuj ->comment

 

wtorek, 13. wrze?nia 2005
Wreszcie!
Tak dugo ludzkość na to czekała!
W końcu!

Znaleźli wodę na Marsie!!!



Von piotr um 11:19h| 6 Kommentare |Skomentuj ->comment

 

poniedzia?ek, 12. wrze?nia 2005
To że dla Włosiaków football jest jak religia, to wiedziałem, ale żeby aż tak...
Śledzę sobie Mistrzostwa Europy w siatkówce. Nie jak Arturo, którego pół Polski widziało kibicującego naszym podczas meczów grupowych w Pala Lottomatica (i potem skrzynka mailowa się zapycha), ale w TV.
Po wieczorze spędzonym przed telewizorem (finał-rewelacja), spodziewałem się entuzjazmu w porannej prasie.
I co?
I nic. Na pierwszej stronie mała wzmianka ze zdjęciem jednego z siatkarzy i relacja na stronie 10 (!). Pierwsze 9 stron w całości poświęcone Serie A.
Informacja o porażce Interu ważniejsza niż "złoto" dla siatkarzy. Roma przegała, Milan wygrał. Co tam volleyball. Fanatycy...
Ale z drugiej strony, jakby Polska wygrała po raz szósty w ciągu ostatnich 9 edycji, to też byśmy się nie zachwycali...
Jedno trzeba im przyznać - grali wyśmienicie. Należał im się tytuł...
Jeszcze tylko sprawdzę, czy Agassi wygrał...

P.S.
Lubię oblizywać wieczka od jogurtów (po otwarciu, od wewnątrz).
M. mówi, że to chore...

Von piotr um 11:09h| 5 Kommentare |Skomentuj ->comment

 

niedziela, 11. wrze?nia 2005
09/11

Wszyscy dziś wspominają, więc ja też wspomnę, jak około dwóch tygodni temu stałem przy Ground Zero i odmawiałem modlitwę za zmarłych.
Duże wrażenie robią zdjęcia strażaków i policjantów, którzy wyprowadzają, czy wynoszą jakieś osoby i podpis pod zdjęciem, że dany strażak lub policjant wracał do budynku wielkorotnie, pomagając kolejnym ludziom, by w końcu zginąć w zawalającym się budynku.
Ground Zero to wyrwa w sercu miasta, ale i wyrwa w historii ludzkości jak blizna po grzechu pierworodnym - nienawiść, nienawiść, przemoc...
Co możesz zrobic dla pokoju na świecie?
Walcz z wszelkimi przejawami nienawiści w sobie, zachowaj pokój ze swoimi bliskimi i dalekimi, "zamykaj ciszej drzwi"...
Pax vobis...

Von piotr um 15:55h| 2 Kommentare |Skomentuj ->comment