Najpierw o spotkaniach...

Szedlem sobie Via Dolorosa w przeciwna strone do kierunku, w ktorym kiedys prowadzono Jezusa na Golgote. Nagle zagrodzil mi droge tlum dziennikarzy z kamerami. Zapytalem pierwszego z brzegu o przyczyne takiego zainteresowania mediow i dowiedzialem sie, ze wlasnie jestem swiadkiem wizyty w Jerozolimie "slynnych gornikow z Chile". Biedacy nawet podczas modlitwy mieli towarzystwo... Ledwie dotarlem do szkoly,a tu biskup z diecezji, ktorej stolica slynie z produkcji znanego piwa. Prosilem o przekazanie pozdrowien dla M. i przypomnialem, ze widzielismy sie w czerwcu ubieglego roku. I tyle.
Karma spotkaniowa wyczerpana.

Teraz o liscie Anthony'ego Trollope'a do niejakiej miss Sankey, ktory czytalismy na ostatnim hebrajskim (po wstydliwym odkryciu, ze ten autor, to dla mnie tylko Palliserowie).

Tlumaczenie moje z angielskiego:
"Najdrozsza moja Panno Doroteo!
Jak wiesz, zona moja kochajaca, wspaniala ciagle jeszcze zyje - i z niemala duma musze powiedziec, iz jest zdrowa. Tym niemniej nie nalezy zasypiac gruszek w popiele - lepiej byc przygotowanym na kazda ewentualnosc. Gdyby cokolwiek jej sie stalo, ty rzecz jasna, zajmiesz jej miejsce, jak tylko dobiegnie konca odpowiedni okres przewidzianej zaloby.
Tymczasem, pozostaje Twoim oddanym sluga.
Anthony Trollope"

Ironia wyczerpana.

Jeszcze bajka.

Ona sprzedawala bilety wstepu na jakis odczyt w Zydowskim Centrum Studiow przy Uniwersytecie w Ohio. On byl visiting student i kiedy wrocil do Izraela pozostala im korespondencja. A jednak uczucie przetrwalo i gdy tym razem ona poleciala za Atlantyk - pobrali sie. Wkrotce przyszla na swiat coreczka. Mala panna Hershlag, bo to ona jest glowna bohaterka tej bajki, miala 3 latka, gdy cala rodzina wyprowadzila sie nie tylko z Jerozolimy, ale w ogole z Izraela, by przez Washington i Connecticut dotrzec do Nowego Jorku. Tu zaczyna sie prawdziwie bajkowa historia. Z jednej strony talent aktorski, z drugiej szkola. Czy mozna zagrac glowna role w kultowym filmie majac 13 lat i pozostac "zwyczajna" nastolatka? Czy da sie wystapic w kasowym Mega-hicie i nie pojechac na premiere do Hollywood z powodu przygotowan do matury? A potem studia: psychologia na Harwardzie. "Chocby mialo to zaszkodzic mojej karierze, chce skonczyc uniwersytet" - sporo odwagi w tym zabrzmialo - "Wole byc mądrą niz pustą gwiazdką filmową". I udało jej się zrobić dyplom bez szkody dla kariery - grywala u boku najwiekszych aktorow, w fimach najbardziej znanych rezyserow. Obsypywana nagrodami dostala nawet nominacje do Oskara. W wywiadach powtarzala, ze chociaz "bardzo kocha Stany, to jej serce zostalo w Jerozolimie. To wlasnie tam czuje, ze naprawde jestem w domu".
Wreszcie happy end. Do tej roli przygotowywala sie miesiacami: drastyczna dieta, kilka godzin dziennie na lekcjach tanca, zadnych kompromisow. Na deszcz zlota nie trzeba bylo dlugo czekac - nagroda za nagroda, zachwyty krytykow i publicznosci. Szesc lat po pierwszej nominacji zdobyla szczyt - Oskar za Najlepsza Role Kobieca.
Panie i Panowie, to nie zadna bajka, tylko dziewczyna z mojego miasta - Natalie Portman. Genialny "Czarny Labedz". Do kina, prosze!
?r, 2. mar. 2011, 22:51, von piotr | |Skomentuj czyli comment

 
pani_karka, Cz, 3. mar. 2011, 18:50
"Czarny łabędź"
Portman genialna, ale powtórki z filmu nie przewiduję. Chyba że z zamkniętymi oczami i zatkanymi uszami. Byłam wystraszona nie na żarty. Kto wie, czy nie tak samo jak na "Requiem dla snu" (tego samego reżysera w końcu).

Link

 
tomasz777, So, 22. wrz. 2012, 05:16
Cieszę się, że trafiłem na ten blog. Jerozolima pasjonuje mnie, a tu widzę nie jakieś tam encyklopedyczne informację, ale autentyczny żywy opis. Będę tu czasem zaglądał.

Link