poniedzia?ek, 13. marca 2006
Antyaramejska pokusa.
Nie zwalczyłem jej...

Von piotr um 10:39h| 3 Kommentare |Skomentuj ->comment

 

poniedzia?ek, 13. marca 2006
Pracowitą niedzielę z 4 rozdziałem 2 Listu do Koryntian zakończyła kolacja imieninowa Rektora, na której byłem kelnerem.
Jestem zmęczony i mam pokusę, żeby nie iść jutro na poranny aramejski, ale postaram się ją zwalczyć.
Artur mówi, że w "Tańcu z gwiazdami" odpadł Paolo. Nie wiem, czy to dobrze, czy źle, bo w przeciwieństwie do Artura nie pałam emocjami tanecznymi.
Refleksja z dzisiejszego czytania Ewangelii: Góra Przemienienia ma czasem strome zbocze.
Zimny wiatr wiał dziś w Rzymie, chociaż termometr umieszczony na słońcu wskazywał 21 stopni...

Von piotr um 01:32h| 0 Kommentare |Skomentuj ->comment

 

sobota, 11. marca 2006
Don`t give up!
Odkryłem, że droga ze szkoły z Frankiem Sinatrą na uszach może być przyjemna nawet gdy wychodzi się z domu o 8.00 a wraca o 18.30.
Greka poszła raczej nieźle (wyniki pewnie w poniedziałek). Dzięki tym, którzy pomogli mi walczyć ze stresem.
To jest ciekawe, że zdawałem już w życiu tyle egzaminów, a ciągle nawet mały teścik włącza mi lapmkę awaryjną z napisem: UWAGA!
A przecież mam ufność, że będzie dobrze, że ON mnie prowadzi, że robię, co mogę, a reszta do Niego należy.
Gdybym nie miał tej wiary, że tylko ON jest przyczyną i celem tego, co robię, już dawno bym dał sobie spokój.
Libor, Giovanni, reszta ekipy - wybrani, wyselekcjonowani, najlepsi. Kiedy rozglądam się, widzę, jak bardzo odstaję od tych mistrzów świata i nachodzi mnie pytanie: "Co ja tu robię?" - patrząc w górę odpowiadam: "Robię swoje, czyli TWOJE" i otrzepując się z kurzu ostatniej bitwy ruszam w kierunku następnej...

Von piotr um 01:19h| 6 Kommentare |Skomentuj ->comment

 

pi?tek, 10. marca 2006
Obiadki, kolacyjki i telewizor
Tak miło mieć gości...
Najpierw przypadkowo spotkałem znajomych Kubańczyków z Izraela. Szedłem sobie ukryty pod moją jaskrawozieloną parasolką (którą wg Artura powinienem jak najszybciej wyrzucić, albo zgubić), wśród strug deszczu i nagle zobaczyłem tę znajomą parę - młode małżeństwo kubańskich Żydów. Nic mi nie powiedzieli, że są w Rzymie, spotkałem ich całkiem niechcący. Umówiliśmy się na obiad w moim Instytucie i było miło i miło...
Potem zadzwonił James - diakon z Północnej Karoliny - że właśnie ze swoimi kolegami z Seminarium zwiedza Wieczne Miasto. I były kolacja w Instytucie, poprawka w pizzerii (obaj jemy, jak smoki) i wspominanie wakacyjnych przygód w US.
Wreszcie zagościł u mnie Michel (na śniadaniu i nauce Greki) i Alexius (na kawie i nauce Greki).
Sam też gościłem się w międzyczasie na obiadach w Kolegium Francuskim (u Michela) i Irlandzkim (u Olega).
Miło, ale na naukę trzeba znaleźć czas, bo jeszcze "Niania", "Magda M." i "Sędzia Anna Maria Wesołowska" kuszą. Nie przepadam za mumią z "Detektywów", ani za "Kryminalnymi" (chociaż podobnie, jak główni bohaterowie golę się rzadko), ani nawet za "W11" (ulubiony program Adasia) . Zabrali nam TVPolonię (nie będzie Teleexpressu ani Wiadomości), został tylko TVN. Od kwietnia zabierają BBC, a przez net leci u mnie czasem EWTN.
No nie, z tej notki wynika, że moje życie to tylko obiadki, kolacyjki i Telewizja.
Na szczęście tak nie jest...
Jutro sprawdzian z Greki, a alarm z wyłączeniem bloga okazał się fałszywy, bo tylko jakieś funkcje przestały działać, nawet nie bardzo wiem, jakie...

Von piotr um 01:57h| 5 Kommentare |Skomentuj ->comment

 

niedziela, 5. marca 2006
Przyimki.
Profesor Brechard twierdzi, że wszystkie dyskusje wewnątrz chrześcijaństwa na temat interpretacji Nowego Testamentu wynikają z rozumienia przyimków greckich.
No to kujemy...

Von piotr um 01:43h| 3 Kommentare |Skomentuj ->comment

 

?roda, 1. marca 2006
Wykład "Paul the Jew" ze słynnym Donfriedem (radzę zagooglować to nazwisko) coraz bardziej się rozkręca. Wprawdzie dwa razy w tygodniu po dwie godziny zegarowe i ponad 100 stron artykułów, co weekend do przeczytania, ale robi się coraz ciekawiej.
Qumran, 1Tesaloniczan, fragmenty Galatów, trochę Rzymian - do tego piękny język amerykański, swoboda, kompetencja - czego można chcieć więcej?
Popielcowy śledź na obiad rozpoczął Rekolekcje. Głosi je nam ksiądz profesor-poeta (nietrudno zgadnąć, kto to).
Według "Przewodnika Katolickiego", 72-96 % polskich katolików praktykuje tradycję posypywania głowy popiołem. Ilu z nich traktuje to jak impuls do odnowienia relacji z Bogiem?
Powoli wychodzę, bo zaczynam dziś kurs z metodologii.
Zaczęliśmy z Arturem "6 Weidera". Po trzech dniach bolą nas nie brzuchy, ale szyje.
Woda w Tybrze nie może się zdecydować - podnosi się i opada z mniej więcej 24 godzinną regularnością.
"Saw 2" mnie nie rozczarowała, ale nie polecam - do tego trzeba mieć specyficzny gust. Za to "The Girl in the Cafe", "Zmruż oczy" i "Komornika" śmiało zachwalam. Kiedy ja miałem czas to obejrzeć? Chyba gdy mnie zmogło.
"Deus Meus" cichutko sączy pieśni wielkopostne, czas wychodzić. Ale mi się nie chce...

Von piotr um 17:06h| 10 Kommentare |Skomentuj ->comment

 

poniedzia?ek, 27. lutego 2006
Co się da zrobić z piotr.blogger.de?
Dobra, gdyby znalazł się KTOŚ, kto zrobiłby podobny szablon na jakimś dyskretnym, pozbawionym reklam serwisie i przerzuciłby archiwum i skończył to przed 4 marca, to byłby "cud".

Von piotr um 18:15h| 7 Kommentare |Skomentuj ->comment

 

niedziela, 26. lutego 2006
Najpierw o "małych cudach".
Obudziłem się o ósmej, a do szkoły na 8.30.
Z szaloną prędkością i nawet bez wielu przekleństw, wybiegłem z domu "piętnaście po".
Wybiegając pomyślałem sobie, że "może by tak jakiś cud się zdarzył". Spojrzałem na zachmurzone niebo pytającym wzrokiem...
Zacząłem się jednak zastanawiać, co mogłoby się stać, bo jak już prosić o cud, to najlepiej o jakiś konkretny...
"Może by zatrzymał się samochód jakiegoś znajomego i ten zaoferował mi podwiezienie".
Ale kto by to mógł być? Nikt mi nie przyszedł do głowy, więc ten "cud" też ją opuścił.
"Może by tak coś się stało i jakiś autobus jechał dokładnie pod moją szkołę".
Z tym jeszcze gorzej, bo uliczki w centrum Rzymu są tak wąskie, że osobowe ledwo mieszczą się między budynkami.
Na spóźnienie profesora też nie ma co liczyć - on NIGDY się nie spóźnił od jakichś 150 lat, od kiedy uczy w naszej szkole.
"A gdyby tak, jakiś cud".
No właśnie, "jakiś". Bez pomysłu, co to mogłoby być usłyszałem bicie dzwonów oznajmiające, że oto: "Wpół-do-dzie-wią-tej!". Miałem jakieś 300 m do budynku. Zdążyłem jeszcze pomyśleć: "Żeby tylko winda była na parterze" i już wbiegałem do tejże windy. "Come on!, Move" zachęcałem ją w obcym języku. Korytarz, drzwi i... samotny Bonaventura wychodzi tłumacząc się, że "zapomniał, że profesor powiedział ostatnio, że lekcja dzisiaj jest odwołana i że po co on tak wcześnie wstawał i że pójdzie do biblioteki teraz chyba".
Zanim złapałem dech zdążyłem jeszcze wyszeptać: "Dzięki!", po czym spokojnie wróciłem do domu, wziąłem prysznic, zjadłem śniadanie, odmówiłem brewiarz, przeczytałem 2 artykuły na Donfrieda i wyszedłem na następną lekcję, która zaczynała się o normalnej porze (koło 11.00).
Były jeszcze inne cuda, ale nie mogę ich opisać, bo wydałoby się, że mnie na jeden dzień zmogła grypa żołądkowa (stąd też mój brak wiedzy na temat odwołanego wykładu, zresztą).

P.S. Zamykają ten serwis blogowy ok. 5 marca (chyba zbankrutowali), więc nie wiem jeszcze, co się stanie z tym blogiem. Pomyślę nad tym, jak będę miał trochę więcej czasu.

Von piotr um 21:34h| 6 Kommentare |Skomentuj ->comment

 

Zaniedbałem pisanie.
Jutro obiecuję się poprawić.
To znaczy dzisiaj, bo już po wpół do drugiej...

Von piotr um 03:41h| 4 Kommentare |Skomentuj ->comment

 

czwartek, 23. lutego 2006
Po Igrzyskach (prawie)
I tylko mi tej Jagny tak strasznie szkoda...

Von piotr um 21:05h| 7 Kommentare |Skomentuj ->comment

 

czwartek, 23. lutego 2006
Po co studiować Biblię.
Z Listu św. Pawła Apostoła do Hebrajczyków...

Ani to św. Pawła, ani do Hebrajczyków, ani list...

Von piotr um 01:59h| 3 Kommentare |Skomentuj ->comment

 

sobota, 18. lutego 2006
Nie ma to, jak wykłady w sobotę...

Von piotr um 09:29h| 6 Kommentare |Skomentuj ->comment

 

?roda, 15. lutego 2006
W tym wszystkim znalazłem czas, żeby złożyć urodzinowe życzenia Tobiasowi.
Ma 30 lat.
Spotkaliśmy się z całą ekipą jerozolimską (no, prawie całą), ale w towarzystwie dominowali portugalczycy, argeńtyńczycy i inni południowoamerykanie.
Miły wieczór, a jutro znowu lekcje.
M. został magistrem.
To tyle o 2.20.

Von piotr um 04:19h| 2 Kommentare |Skomentuj ->comment

 

wtorek, 14. lutego 2006
Bo tutaj jest, jak jest...
To było do przewidzenia. Już po pierwszym dniu zostałem zawalony robotą.
Zapowiada się ciężki semestr.
A Rzym piękny, jak zwykle.
I ciepło jest.

Von piotr um 02:23h| 2 Kommentare |Skomentuj ->comment

 

poniedzia?ek, 13. lutego 2006
Nie pisałem, bo w domu net przez modem. Nie mogę naciągać rodziców.
Jestem znowu w Rzymie.
Za chwilę zaczynam drugi semestr.
No to do boju...

Von piotr um 10:17h| 2 Kommentare |Skomentuj ->comment