... newer stories
wtorek, 16. stycznia 2007
Prosimy nie powtarzać (lustracja):
piotr, 10:48h
Trzej Królowie na początku zgodzili się na współpracę z krwiożerczym systemem władzy.
Potem jednak opamiętawszy się "wrócili do domu inną drogą". Nie dali się złamać...
W swojej naiwności nie pomyśleli ani przez chwilę, że w papierach Heroda pozostał podpisany dokument...
Potem jednak opamiętawszy się "wrócili do domu inną drogą". Nie dali się złamać...
W swojej naiwności nie pomyśleli ani przez chwilę, że w papierach Heroda pozostał podpisany dokument...
sobota, 13. stycznia 2007
Czytając o Jonaszu
piotr, 10:03h
Strona bierna jest fantastycznym wynalazkiem ludzkości.
Dzieci mawiają o szybie, że została zbita, zabawka popsuta, rączka misia urwana. Potem przejmują to politycy: zostały popełnione pewne zaniedbania i błędy, budżet nie został przyjęty.
Jonasz też jest w tym niezły: "Wygnany jestem od oczu Twoich, Panie". Tymczasem w jego kieszeni jeszcze "ciepły" bilecik na statek, którym J. chciał uciec od tychże oczu.
Skąd ja to znam...
Dzieci mawiają o szybie, że została zbita, zabawka popsuta, rączka misia urwana. Potem przejmują to politycy: zostały popełnione pewne zaniedbania i błędy, budżet nie został przyjęty.
Jonasz też jest w tym niezły: "Wygnany jestem od oczu Twoich, Panie". Tymczasem w jego kieszeni jeszcze "ciepły" bilecik na statek, którym J. chciał uciec od tychże oczu.
Skąd ja to znam...
czwartek, 11. stycznia 2007
Imprezy nie było...
piotr, 22:47h
Rzeczywiście, to już 3 lata...
?roda, 10. stycznia 2007
piotr, 10:44h
Z wczorajszej Liturgii Godzin:
"(...) zanim otrzymaliśmy od Boga przykazania, wcześniej jeszcze otrzymaliśmy odeń zdolność i moc do ich wypełnienia."
"(...) zanim otrzymaliśmy od Boga przykazania, wcześniej jeszcze otrzymaliśmy odeń zdolność i moc do ich wypełnienia."
poniedzia?ek, 8. stycznia 2007
Kto pożyczy kajdanki?
piotr, 23:19h
Z powodu opóźnionego powrotu (miałem wrócić 02.01.) zrobiłem sobie jeszcze dzisiaj dzień wolny od szkoły. Po prostu musiałem. Czasem tak bywa. Szczególnie z nieba leją się strugi wody.
Wieczorem zadzwonił Michel, który niemal prosto z samolotu (był na Święta w Stanach) pojechał na lekcje i dowiedział się, że koptyjski dzisiaj odwołano. Gdyby wiedział, zostałby 2 dni dłużej za Oceanem, ale nie wiedział, jest i od jutra zaczynamy prawdziwy "maraton".
Postanowliśmy przykuć się kajdankami do krzeseł w bibliotece i oddać klucze przypadkowemu turyście, albo połknąć, albo wrzucić do butelki z kwasem siarkowym (H2SO4) albo dać jakiejś miłej pani, żeby włożyła do swojej torebki (przepraszam).
Przed nami ostatnia prosta tego semestru. A na finiszu trzeba przyspieszyć. Do boju!
Ale dopiero od jutra...
Wieczorem zadzwonił Michel, który niemal prosto z samolotu (był na Święta w Stanach) pojechał na lekcje i dowiedział się, że koptyjski dzisiaj odwołano. Gdyby wiedział, zostałby 2 dni dłużej za Oceanem, ale nie wiedział, jest i od jutra zaczynamy prawdziwy "maraton".
Postanowliśmy przykuć się kajdankami do krzeseł w bibliotece i oddać klucze przypadkowemu turyście, albo połknąć, albo wrzucić do butelki z kwasem siarkowym (H2SO4) albo dać jakiejś miłej pani, żeby włożyła do swojej torebki (przepraszam).
Przed nami ostatnia prosta tego semestru. A na finiszu trzeba przyspieszyć. Do boju!
Ale dopiero od jutra...
piotr, 17:43h
Dlaczego pada?
Dlaczego nie jestem na lekcji?
Dlaczego...
Dlaczego nie jestem na lekcji?
Dlaczego...
sobota, 6. stycznia 2007
Befana
piotr, 18:32h
W Italii, kraju wydawaloby sie chrzescijanskim, prezenty przynosi Baba-Jaga. Nie ma Swieta Epifanii (zwanego u nas Swietem Trzech Kroli), tylko la Befana, ktora przychodzi w nocy i do pozostawionych skarpetek wklada slodycze, owoce albo... wegiel (czyli odpowiednik naszej rozgi).
Befana ze swoja miotla, chustka na glowie i dlugim, zakrzywionym nosem jest malowniczo brzydka i nie rozni sie zasadniczo od naszych wiedzm, czarownic, jedz, Bab-Jag (czy Baba-Jag).
La Befana viene di notte,
Con le scarpe tutte rotte,
Col capello ala romana,
Viva, viva la Befana...
Befana ze swoja miotla, chustka na glowie i dlugim, zakrzywionym nosem jest malowniczo brzydka i nie rozni sie zasadniczo od naszych wiedzm, czarownic, jedz, Bab-Jag (czy Baba-Jag).
La Befana viene di notte,
Con le scarpe tutte rotte,
Col capello ala romana,
Viva, viva la Befana...
czwartek, 4. stycznia 2007
piotr, 23:47h
Wenecja piekna jak nigdy, bo juz dwa razy tu bylem, ale zawsze tzw. trasa turystyczna. Dzisiaj raczej sie poszwedalem po Wenecji bezludnej, chociaz program obowiazkowy tez musialem zaliczyc. Stanowczo odpowiada mi zwiedzanie z kims, kto zna to miasto i wie, co warto zobaczyc.
Niemal puste uliczki, zaulki, placyki, kosciolki, itp, itd, itp.
Wenecja ma swoj urok...
I nawet nie bylo tak zimno.
P.S. Eurosport retransmitowal TCS od 19.15. Bylo z wloskim komentarzem, wiec nie musialem silic sie na tlumaczenie, ze "czerwona linia" jest wytworem realizatorow telewizji, zeby widzowie mieli jakis ogolny oglad sytuacji, ze na kazdej skoczni sa inne wyniki, ze cyferki po prawej to punkty sedziow za styl i ze predkosc na progu niekoniecznie przeklada sie na pozycje w klasyfikacji.
P.S.2: W dialekcie, wiec dziwacznie (ale fajowo):
Veneziani gran signori,
Padovani gran dottori,
Vicentini magna gatti,
Bellunesi tutti matti.
(A ja wlasnie niedaleko Belluno jestem, ooops!)
Niemal puste uliczki, zaulki, placyki, kosciolki, itp, itd, itp.
Wenecja ma swoj urok...
I nawet nie bylo tak zimno.
P.S. Eurosport retransmitowal TCS od 19.15. Bylo z wloskim komentarzem, wiec nie musialem silic sie na tlumaczenie, ze "czerwona linia" jest wytworem realizatorow telewizji, zeby widzowie mieli jakis ogolny oglad sytuacji, ze na kazdej skoczni sa inne wyniki, ze cyferki po prawej to punkty sedziow za styl i ze predkosc na progu niekoniecznie przeklada sie na pozycje w klasyfikacji.
P.S.2: W dialekcie, wiec dziwacznie (ale fajowo):
Veneziani gran signori,
Padovani gran dottori,
Vicentini magna gatti,
Bellunesi tutti matti.
(A ja wlasnie niedaleko Belluno jestem, ooops!)
?roda, 3. stycznia 2007
Brrr...
piotr, 15:34h
Juz mnie meczy to dolomickie zimno. Juz mi sie chce do Rzymu...
Tu wszyscy sa urodzeni w grudniu albo styczniu i to tlumaczy ich mrozoodpornosc. Na mnie patrza jak na zjawisko: Jestes z Polski i nie lubisz zimy? W powszechnym rozumieniu gorali z Dolomitow Polska to kraj, gdzie zima trwa 9 miesiecy, a latem jest ok 10 st. A ja jestem "w-lecie-rodzony" i cieplolubny.
"Zamieszkam sobie w jakims kraju, gdzie nie ma zimy (tylko zeby zmij, skorpionow i innych jaszczurek nie bylo)" marze pijac herbate z miodem.
Troche uratowala sytuacje wczorajsza wyprawa "w doliny". Bylo plus 13, niezle presepio do zwiedzania i dom urodzenia Piusa X (z sympatyczna, pelna pasji starsza pania przewodnik).
Przypomnialem sobie moich znajomych mlodych ksiezy z Polnocnej Karoliny. Pio Decimo jest bardzo bliski ich sercom...
Jutro dziewczyny (po szescdziesiatce hehe) zabieraja mnie do Wenecji. Ma byc karnawal, maski, zwiedzanie, dobra pizza i... caly dzien na dworze podczas zimnego wiatru.
Coz, byle do 07.01...
P.S. Od Noworocznego poranka nie ma RTL-u, a zaden inny dostepny mi kanal nie transmituje TCS.
Tu wszyscy sa urodzeni w grudniu albo styczniu i to tlumaczy ich mrozoodpornosc. Na mnie patrza jak na zjawisko: Jestes z Polski i nie lubisz zimy? W powszechnym rozumieniu gorali z Dolomitow Polska to kraj, gdzie zima trwa 9 miesiecy, a latem jest ok 10 st. A ja jestem "w-lecie-rodzony" i cieplolubny.
"Zamieszkam sobie w jakims kraju, gdzie nie ma zimy (tylko zeby zmij, skorpionow i innych jaszczurek nie bylo)" marze pijac herbate z miodem.
Troche uratowala sytuacje wczorajsza wyprawa "w doliny". Bylo plus 13, niezle presepio do zwiedzania i dom urodzenia Piusa X (z sympatyczna, pelna pasji starsza pania przewodnik).
Przypomnialem sobie moich znajomych mlodych ksiezy z Polnocnej Karoliny. Pio Decimo jest bardzo bliski ich sercom...
Jutro dziewczyny (po szescdziesiatce hehe) zabieraja mnie do Wenecji. Ma byc karnawal, maski, zwiedzanie, dobra pizza i... caly dzien na dworze podczas zimnego wiatru.
Coz, byle do 07.01...
P.S. Od Noworocznego poranka nie ma RTL-u, a zaden inny dostepny mi kanal nie transmituje TCS.
niedziela, 31. grudnia 2006
Rok temu na Synaju...
piotr, 18:32h
Bez niezdrowej przesady (to dzien, jak kazdy inny) warto zrobic jakies male podsumowanie.
Co udalo sie wysmienicie, a co mniej?
Kto do mojego zycia wkroczyl, a kto powoli, lub nagle z niego odszedl?
Jakie wady znikly, jakie zalety sie uwidocznily (lub na odwrot)?
O jakie doswiadczenia jestem madrzejszy, a w czym sie ciagle gubie?
W co i komu wierze, czy stawiam sobie pytania i szukam na nie odpowiedzi, co sie dzieje w moim zyciu duchowym, czym karmie swoja dusze?
No i najwazniejsze pytanie zycia: Kim jest dla mnie Jezus?
Ale o to trzeba by pytac kazdego dnia.
Blogoslawionego 2007!
365 dni z NIM i w strone NIEGO!
Co udalo sie wysmienicie, a co mniej?
Kto do mojego zycia wkroczyl, a kto powoli, lub nagle z niego odszedl?
Jakie wady znikly, jakie zalety sie uwidocznily (lub na odwrot)?
O jakie doswiadczenia jestem madrzejszy, a w czym sie ciagle gubie?
W co i komu wierze, czy stawiam sobie pytania i szukam na nie odpowiedzi, co sie dzieje w moim zyciu duchowym, czym karmie swoja dusze?
No i najwazniejsze pytanie zycia: Kim jest dla mnie Jezus?
Ale o to trzeba by pytac kazdego dnia.
Blogoslawionego 2007!
365 dni z NIM i w strone NIEGO!
sobota, 30. grudnia 2006
Zimowe rymy...
piotr, 12:46h
Mrozik szronem srebrzy drzewa,
Piotr nad ksiazka sennie ziewa.
Przeglad porannej prasy:
W Italii pojawil sie pomysl ustawy zakazujacej sprzedazy i konsumpcji alkoholu w miejscach publicznych (np. pubach i barach) po godz. 1.00... Ooops!
Slowenia wprowadza Euro, trzesienie ziemi w Belluno zrzucilo zszywacze z biurek urzednikom Magistratu, Who the f* is Radek Stepanek?
P.S. Pytanie dnia: Jacobsen czy Schlierenzauer?
Piotr nad ksiazka sennie ziewa.
Przeglad porannej prasy:
W Italii pojawil sie pomysl ustawy zakazujacej sprzedazy i konsumpcji alkoholu w miejscach publicznych (np. pubach i barach) po godz. 1.00... Ooops!
Slowenia wprowadza Euro, trzesienie ziemi w Belluno zrzucilo zszywacze z biurek urzednikom Magistratu, Who the f* is Radek Stepanek?
P.S. Pytanie dnia: Jacobsen czy Schlierenzauer?
wtorek, 26. grudnia 2006
Swieta, Swieta i...
piotr, 23:22h
Proboszcza zmoglo przeziebienie, ale znajac go wstanie jutro zdrowy (nawet jesli nie bedzie zdrowy) - ten typ tak ma...
Szymon przyslal zimowa AMJ i sluchajac nagle pomyslalem sobie, ze tesknie nie tylko za domem, ale i za Jerozolima...
Szedlem sobie szeleszczac suchymi liscmi do malego kosciolka na skaraju 300-metrowej przepasci (widok cudowny) i myslalem o Jerozolimie, Betlejem, Izraelu...
I nie byly to Swiateczne wzruszenia, tylko raczej uswiadomilem sobie, ze kawalek mojego serca tam zostal...
Jak napisac zyczenia swiateczne, zeby nie byly banalne z jednej strony, ani zbyt teologicznie skomplikowane z drugiej?
W tym roku wygral Michel, ktory uswiadomil mi, ze skoro Bog wybral "bycie czlowiekiem" to znaczy, ze "bycie czlowiekiem" jest OK. To tak w skrocie, bo przeciez analizujac donioslosc faktu Wcielenia mozna latwo dojsc do "nadania nowej godnosci ludzkiej egzystencji". A ja jakos to w tym roku na nowo odkrylem: Bog stal sie czlowiekiem nie z koniecznosci, ale z wyboru. Czlowiek takiego wyboru nie ma - jest i byc musi. Ale wybor Boga pokazuje nowa perspektywe: Warto zyc!
Kazdego dnia jest do odkrycia okruch piekna.
Gdy jestesmy dziecmi Swieta sa "magiczne": kolory, dzwieki, zapachy, nastroj... Z biegiem lat zostaje tylko nedzny ochlap dzieciecej fascynacji i albo wejdziemy na wyzszy poziom swietowania Wcielenia jako "cudu cudow", albo co roku doznamy dziwnego ciepla w okolicy serca i pijani zakupami, przygotowaniami, odpoczynkiem i cala ta farsa przezyjemy kolejne w zyciu swieta, ktore przemina szybciej niz snieg na butach w cieplym przedpokoju.
Co rozumiem pod pojeciem swietowania Wcielenia jako "cudu cudow"? Zafascynowanie sie Tajemnica Boga wkraczajacego calkowicie ("z butami") w swiat ludzkich radosci i smutkow i raz na zawsze zmieniajacego swiat Swym Przyjsciem. Boze Narodzenie moze dokonywac sie w nas kazdego dnia - bez kolorow, dzwiekow, zapachow i "magii".
Wesolych Dni Powszednich...
Szymon przyslal zimowa AMJ i sluchajac nagle pomyslalem sobie, ze tesknie nie tylko za domem, ale i za Jerozolima...
Szedlem sobie szeleszczac suchymi liscmi do malego kosciolka na skaraju 300-metrowej przepasci (widok cudowny) i myslalem o Jerozolimie, Betlejem, Izraelu...
I nie byly to Swiateczne wzruszenia, tylko raczej uswiadomilem sobie, ze kawalek mojego serca tam zostal...
Jak napisac zyczenia swiateczne, zeby nie byly banalne z jednej strony, ani zbyt teologicznie skomplikowane z drugiej?
W tym roku wygral Michel, ktory uswiadomil mi, ze skoro Bog wybral "bycie czlowiekiem" to znaczy, ze "bycie czlowiekiem" jest OK. To tak w skrocie, bo przeciez analizujac donioslosc faktu Wcielenia mozna latwo dojsc do "nadania nowej godnosci ludzkiej egzystencji". A ja jakos to w tym roku na nowo odkrylem: Bog stal sie czlowiekiem nie z koniecznosci, ale z wyboru. Czlowiek takiego wyboru nie ma - jest i byc musi. Ale wybor Boga pokazuje nowa perspektywe: Warto zyc!
Kazdego dnia jest do odkrycia okruch piekna.
Gdy jestesmy dziecmi Swieta sa "magiczne": kolory, dzwieki, zapachy, nastroj... Z biegiem lat zostaje tylko nedzny ochlap dzieciecej fascynacji i albo wejdziemy na wyzszy poziom swietowania Wcielenia jako "cudu cudow", albo co roku doznamy dziwnego ciepla w okolicy serca i pijani zakupami, przygotowaniami, odpoczynkiem i cala ta farsa przezyjemy kolejne w zyciu swieta, ktore przemina szybciej niz snieg na butach w cieplym przedpokoju.
Co rozumiem pod pojeciem swietowania Wcielenia jako "cudu cudow"? Zafascynowanie sie Tajemnica Boga wkraczajacego calkowicie ("z butami") w swiat ludzkich radosci i smutkow i raz na zawsze zmieniajacego swiat Swym Przyjsciem. Boze Narodzenie moze dokonywac sie w nas kazdego dnia - bez kolorow, dzwiekow, zapachow i "magii".
Wesolych Dni Powszednich...
poniedzia?ek, 25. grudnia 2006
piotr, 18:33h
No i zostaje w Dolomitach dluzej niz planowalem.
Mialem od 2.01. uczyc sie, ogladac filmy i odpoczywac w Rzymie, tymczasem proboszcz poprosil mnie, zebym zostal do 7.01. Bede musial zmienic rezerwacje biletu powrotnego, plany i nastawienie.
Wzialem za malo rzeczy (tylko LXX i Apokalipse), chociaz moze to i lepiej, skoncentruje sie na tych dwoch przedmiotach.
Wesolych Swiat!
Mialem od 2.01. uczyc sie, ogladac filmy i odpoczywac w Rzymie, tymczasem proboszcz poprosil mnie, zebym zostal do 7.01. Bede musial zmienic rezerwacje biletu powrotnego, plany i nastawienie.
Wzialem za malo rzeczy (tylko LXX i Apokalipse), chociaz moze to i lepiej, skoncentruje sie na tych dwoch przedmiotach.
Wesolych Swiat!
niedziela, 24. grudnia 2006
Znalezione w necie...
piotr, 23:17h
Stare, ale jare:
Mój przyjaciel otworzył szufladkę w komodzie swojej żony i wyjął z niej mały pakiecik owinięty w bibułkę. To - powiedział - nie jest zwykłe zawiniątko. To jest Jej bielizna osobista. Wyrzucił opakowanie ukrywające zawartość i przyjrzał się jedwabnej, wykończonej koronką bieliźnie.
Kupiłem to Jej, kiedy pierwszy raz pojechaliśmy do Nowego Jorku 9-10 lat temu, nigdy jej nie założyła, czekała z tym na jakąś specjalną okazję! Więc dobrze pomyślał, dzisiaj zdarzyła się ta odpowiednia okazja. Zbliżył się do łóżka i ułożył bieliznę przy jej głowie, obok innych rzeczy. Niedługo zacznie ubierać ją do trumny. Po krótkiej chorobie wczoraj zmarła. Potem patrząc się w moją stronę powiedział:
- Każdy dzień, który przeżywasz jest tą specjalną okazją. Nasze okazje już minęły. Nie warto było zostawiać wszystkiego na potem. Te słowa zapadły mi w pamięć, mam ciągle na myśli - one zmieniły moje życie. Teraz więcej czytam, a mniej sprzątam. Siadam na tarasie i rokoszuję się urodą okolicy bez poczucia winy, że nie wypieliłem ogródka. Spędzam więcej czasu z moimi bliskimi i przyjaciółmi, a mniej pracując. Zrozumiałem, że życie to ciągłość doświadczeń, które trzeba przeżywać w radoścci, a nie próbować je przetrwać lub ścierpieć. Już niczego nie odkładam na potem, piję codziennie z moich antycznych kryształowych kieliszków. Zakładam nowe ubranie na zakupy w supersamie, jeżeli tylko zdecyduję, że mam na to ochotę. Nie zachowuję moich najlepszych perfum na specjalne imprezy, tylko używam ich codziennie, kiedy pragnę poczuć je na sobie. Zdania zaczynające się od "pewnego dnia", "kiedyś" znikają z mojego słownika. Jeżeli coś jest warte zobaczenia, usłyszenia lub przeżycia, chcę to zobaczyć, usłyszeć, przeżyć teraz. Nie wiem co zrobiłaby żona mojego przyjaciela, gdyby wiedziała, że nie będzie jej tu dzisiaj między nami i przyjmujemy to z taką nieświadomą lekkością, mam nadzieję, że poszłaby zjeść do restauracji chińskiej, jej ulubionej. To te malutkie, nie zrobione rzeczy najbardziej by mnie bolały, gdybym wiedział, że godziny SĄ już policzone. Byłbym niepocieszony, że przestałem widywać się z moimi dobrymi przyjaciółmi odkładając to na "najbliższy czas", że nie pisałem listów, które miałem zamiar posłać już jutro. Byłbym niepocieszony i smutny, że nie mówiłem wystarczająco często moim braciom jak bardzo ich kocham. Od już i teraz nie staram się opóźnić, przeczekać ani wstrzymać niczego, co mogłoby wprowadzić mnie w dobry humor, dać powód do radości i śmiechu, i każdego dnia powtarzam sobie, że dzień dzisiejszy jest wyjątkowy.
Mój przyjaciel otworzył szufladkę w komodzie swojej żony i wyjął z niej mały pakiecik owinięty w bibułkę. To - powiedział - nie jest zwykłe zawiniątko. To jest Jej bielizna osobista. Wyrzucił opakowanie ukrywające zawartość i przyjrzał się jedwabnej, wykończonej koronką bieliźnie.
Kupiłem to Jej, kiedy pierwszy raz pojechaliśmy do Nowego Jorku 9-10 lat temu, nigdy jej nie założyła, czekała z tym na jakąś specjalną okazję! Więc dobrze pomyślał, dzisiaj zdarzyła się ta odpowiednia okazja. Zbliżył się do łóżka i ułożył bieliznę przy jej głowie, obok innych rzeczy. Niedługo zacznie ubierać ją do trumny. Po krótkiej chorobie wczoraj zmarła. Potem patrząc się w moją stronę powiedział:
- Każdy dzień, który przeżywasz jest tą specjalną okazją. Nasze okazje już minęły. Nie warto było zostawiać wszystkiego na potem. Te słowa zapadły mi w pamięć, mam ciągle na myśli - one zmieniły moje życie. Teraz więcej czytam, a mniej sprzątam. Siadam na tarasie i rokoszuję się urodą okolicy bez poczucia winy, że nie wypieliłem ogródka. Spędzam więcej czasu z moimi bliskimi i przyjaciółmi, a mniej pracując. Zrozumiałem, że życie to ciągłość doświadczeń, które trzeba przeżywać w radoścci, a nie próbować je przetrwać lub ścierpieć. Już niczego nie odkładam na potem, piję codziennie z moich antycznych kryształowych kieliszków. Zakładam nowe ubranie na zakupy w supersamie, jeżeli tylko zdecyduję, że mam na to ochotę. Nie zachowuję moich najlepszych perfum na specjalne imprezy, tylko używam ich codziennie, kiedy pragnę poczuć je na sobie. Zdania zaczynające się od "pewnego dnia", "kiedyś" znikają z mojego słownika. Jeżeli coś jest warte zobaczenia, usłyszenia lub przeżycia, chcę to zobaczyć, usłyszeć, przeżyć teraz. Nie wiem co zrobiłaby żona mojego przyjaciela, gdyby wiedziała, że nie będzie jej tu dzisiaj między nami i przyjmujemy to z taką nieświadomą lekkością, mam nadzieję, że poszłaby zjeść do restauracji chińskiej, jej ulubionej. To te malutkie, nie zrobione rzeczy najbardziej by mnie bolały, gdybym wiedział, że godziny SĄ już policzone. Byłbym niepocieszony, że przestałem widywać się z moimi dobrymi przyjaciółmi odkładając to na "najbliższy czas", że nie pisałem listów, które miałem zamiar posłać już jutro. Byłbym niepocieszony i smutny, że nie mówiłem wystarczająco często moim braciom jak bardzo ich kocham. Od już i teraz nie staram się opóźnić, przeczekać ani wstrzymać niczego, co mogłoby wprowadzić mnie w dobry humor, dać powód do radości i śmiechu, i każdego dnia powtarzam sobie, że dzień dzisiejszy jest wyjątkowy.
Buon Natale!
piotr, 18:39h
Za chwile Wieczor Wigilijny.
Niestety, nie moge byc w swoim domu rodzinnym, ale moje mysli tam wlasnie biegna.
Zadzwonilem do rodzicow, wyslalem SMSa siostrze, teraz powoli szykuje sie do pasterki.
Jeszcze mamy Msze o 18.00, potem kolacja - w Italii nie ma jakiejs szczegolnej Wigilii - bedzie makaron z owocami morza, bo prosilismy, zeby tradycyjnie po polsku bezmiesnie bylo...
No to mamy tradycyjnie...
Oplatka chyba nie bedzie, bo nie udalo nam sie zalatwic, zreszta lamalismy sie ze znajomymi zanim wyjechali kazdy w swoja strone.
Pasterka o polnocy zapowiada sie mrozna. Chor przygotowal czuwanie przy zlobku - pewnie zaspiewaja wszystkie 4 wloskie koledy.
Wspominam zeszly rok - Swieta w Izraelu. Oby spokojnie bylo znowu...
Chcialbym byc w Polsce...
Wesolych Swiat!
Niestety, nie moge byc w swoim domu rodzinnym, ale moje mysli tam wlasnie biegna.
Zadzwonilem do rodzicow, wyslalem SMSa siostrze, teraz powoli szykuje sie do pasterki.
Jeszcze mamy Msze o 18.00, potem kolacja - w Italii nie ma jakiejs szczegolnej Wigilii - bedzie makaron z owocami morza, bo prosilismy, zeby tradycyjnie po polsku bezmiesnie bylo...
No to mamy tradycyjnie...
Oplatka chyba nie bedzie, bo nie udalo nam sie zalatwic, zreszta lamalismy sie ze znajomymi zanim wyjechali kazdy w swoja strone.
Pasterka o polnocy zapowiada sie mrozna. Chor przygotowal czuwanie przy zlobku - pewnie zaspiewaja wszystkie 4 wloskie koledy.
Wspominam zeszly rok - Swieta w Izraelu. Oby spokojnie bylo znowu...
Chcialbym byc w Polsce...
Wesolych Swiat!
sobota, 23. grudnia 2006
piotr, 18:10h
Przespalem 4 godziny z Rzymu (juz nie Termini tylko Giovanni Paolo II) do Padwy, zjadlem kawalek pizzy na dworcu w tejze Padwie, wsiadlem do kolejnego pociagu, przespalem 300 tuneli, wysiadlem, zapakowalem sie do samochodu, przegadalem kwadransik z Alessandro i juz bylem w moim F.
Zimno jest - w nocy nawet do -5.
Snieg widac tylko na szczytach gor.
Korzystam z tego, ze na biurowym komputerze mam zrobic mapke miasteczka z zaznaczonymi najefektowniejszymi zlobkami i wchodze do netu.
To tyle..
Zimno jest - w nocy nawet do -5.
Snieg widac tylko na szczytach gor.
Korzystam z tego, ze na biurowym komputerze mam zrobic mapke miasteczka z zaznaczonymi najefektowniejszymi zlobkami i wchodze do netu.
To tyle..
... older stories

