... newer stories
pi?tek, 22. grudnia 2006
piotr, 09:48h
Nareszcie ferie!!!
Wyjeżdżam za chwilę na parafię do F. (kolejne Święta w Dolomitach).
Julek mówi, że -2 tam wczoraj było. To zimnawo w porównaniu z Rzymskimi 14.
Odezwę się...
Wyjeżdżam za chwilę na parafię do F. (kolejne Święta w Dolomitach).
Julek mówi, że -2 tam wczoraj było. To zimnawo w porównaniu z Rzymskimi 14.
Odezwę się...
czwartek, 14. grudnia 2006
Zdarzyło się w czwartek.
piotr, 21:02h
Msza w kryptach Bazyliki św. Potra, remis 2:2 (po ciężkim meczu) w ostatniej kolejce tej rundy (jak mnie noga naparza) i jeszcze Accuradio grające przez całą dobę piosenki świąteczne (mój ulubiny kanał to R&B).
niedziela, 10. grudnia 2006
I love niedzielne poranki...
piotr, 12:33h
Kilka dni temu w szeptanej rozmowie (bo w bibliotece tak trzeba) z Tobiasem pojawił się wątek jego urodzin. Ponieważ szept nie jest dobrym nośnikiem informacji i ponieważ ludzie zaczynali już znacząco chrząkać, żebyśmy nawet to septanie skończyli, byłem absolutnie przekonany, że Tobias ma w piątek urodziny. Pijąc kawę po sobotnim wykładzie ustaliliśmy z Michelem i Alexiusem plan działania. Jakaś bombonierka, sześciopak Heinekena, dwie pizze i jesteśmy wieczorem w Collegio Portoghese.
Uprzedzony o naszym przyjściu gospodarz zaprowadził nas do swojego pokoju, po czym widząc (i czując) białe, płaskie kartony westchnął: "Gdybym wiedział, że przyniesiecie pizzę, to nie jadłbym tego niestrawnego ryżu na kolację". Chińszczyzna na szczęście nie była wielką przeszkodą do pochłonięcia Włoszczyzny i zaczęliśmy dyskusję od wymiany doświadczeń z otwieraniem Heinekena w różnych krajach i kulturach. Po nauczeniu się, jak się mówi w Zulu "otwieracz" Tobias wreszcie załapał, że my chyba nie żartujemy z tymi urodzinami.
Okazało się, że w piątek, to on miał rocznicę diakonatu, czyli urodziny celibatu (jak mawia jeden z jego portugalskich kolegów). Ponieważ klimat do rozmowy w bibliotece (kilka dni wcześniej był niesprzyjający) Tobias posłużył się tym skrótem myślowym, który ja wziąłem dosłownie za dosłowny (hołd dla Kabaretu "Potem").
Ubawiliśmy się setnie (hołd dla M.S.), ale gdyby nie to nieporozumienie, pewnie nie spotkalibyśmy się wieczorem, bo wieczory zarezerwowane są na naukę (w przypadku Michela i Alexiusa) lub bierny (w moim przypadku) albo czynny (w przypadku Tobiasa) wypoczynek po całym dniu nauki. W końcu przypadek sprawił, że koniugacje zatrzymały się na tym samym dla wszystkich odmian przypadku i moglismy się spotkać (hołd dla autorki wiersza "Odmień mnie przez wszystkie przypadki").
Trochę boruty było, gdy Alexius uświadomił sobie, że zapomniał kluczy i musieliśmy wracać i Tobiasa komórka nie odbierała i na dzwonek nikt nie reagował i zapukaliśmy parasolką do jakiegoś okna i chcąc brzmieć z portugalska poprosiliśmy o zawołanie "Tubijasza", co nie wzbudziło entuzjazmu u człowieka oderwanego pukaniem od biurka, ale wszystko skończyło się po myśli pomyślności (jeśli pomyślność potrafi myśleć) - hołd dla Mana (nie Wojciecha, ani Tomasa tylko Grafo-).
To tyle sobotnich urodzin Tobiasa, który w lutym skończy 31 lat.
P.S. Jeśli ktoś zna autorkę wiersza "Odmień mnie przez wszystkie przypadki" - to proszę o kontakt (nie autorkę, tylko osobę znającą ją).
P.S.2. Jeśli wyżej wymieniony wiersz nie istnieje, to właśnie wymyśliłem aforyzm: "Bóg może odmienić człowieka przez przypadki". Pewnie już ktoś to powiedział, ale jeśli nie, to proszę dopisać do moich dokumentów...
Uprzedzony o naszym przyjściu gospodarz zaprowadził nas do swojego pokoju, po czym widząc (i czując) białe, płaskie kartony westchnął: "Gdybym wiedział, że przyniesiecie pizzę, to nie jadłbym tego niestrawnego ryżu na kolację". Chińszczyzna na szczęście nie była wielką przeszkodą do pochłonięcia Włoszczyzny i zaczęliśmy dyskusję od wymiany doświadczeń z otwieraniem Heinekena w różnych krajach i kulturach. Po nauczeniu się, jak się mówi w Zulu "otwieracz" Tobias wreszcie załapał, że my chyba nie żartujemy z tymi urodzinami.
Okazało się, że w piątek, to on miał rocznicę diakonatu, czyli urodziny celibatu (jak mawia jeden z jego portugalskich kolegów). Ponieważ klimat do rozmowy w bibliotece (kilka dni wcześniej był niesprzyjający) Tobias posłużył się tym skrótem myślowym, który ja wziąłem dosłownie za dosłowny (hołd dla Kabaretu "Potem").
Ubawiliśmy się setnie (hołd dla M.S.), ale gdyby nie to nieporozumienie, pewnie nie spotkalibyśmy się wieczorem, bo wieczory zarezerwowane są na naukę (w przypadku Michela i Alexiusa) lub bierny (w moim przypadku) albo czynny (w przypadku Tobiasa) wypoczynek po całym dniu nauki. W końcu przypadek sprawił, że koniugacje zatrzymały się na tym samym dla wszystkich odmian przypadku i moglismy się spotkać (hołd dla autorki wiersza "Odmień mnie przez wszystkie przypadki").
Trochę boruty było, gdy Alexius uświadomił sobie, że zapomniał kluczy i musieliśmy wracać i Tobiasa komórka nie odbierała i na dzwonek nikt nie reagował i zapukaliśmy parasolką do jakiegoś okna i chcąc brzmieć z portugalska poprosiliśmy o zawołanie "Tubijasza", co nie wzbudziło entuzjazmu u człowieka oderwanego pukaniem od biurka, ale wszystko skończyło się po myśli pomyślności (jeśli pomyślność potrafi myśleć) - hołd dla Mana (nie Wojciecha, ani Tomasa tylko Grafo-).
To tyle sobotnich urodzin Tobiasa, który w lutym skończy 31 lat.
P.S. Jeśli ktoś zna autorkę wiersza "Odmień mnie przez wszystkie przypadki" - to proszę o kontakt (nie autorkę, tylko osobę znającą ją).
P.S.2. Jeśli wyżej wymieniony wiersz nie istnieje, to właśnie wymyśliłem aforyzm: "Bóg może odmienić człowieka przez przypadki". Pewnie już ktoś to powiedział, ale jeśli nie, to proszę dopisać do moich dokumentów...
pi?tek, 8. grudnia 2006
Do przeczytania w związku z dzisiejszą Uroczystością:
piotr, 11:52h
Wj 25, 8-16
Rdz 1, 27
Łk 1, 28
Łk 1, 49
Rdz 21, 27
Rz 3, 10-18 + Ps 14, Ps 53
Łk 1, 43 + 2Sm 6, 9
J 19, 27
2Sm 6, 6-7
Wj 40, 34-35
1Kor 7, 37-38
Ap 14, 2-5
Łk 1, 48
Rdz 3, 15
Oczywiście najlepiej po Grecku - wtedy widać więcej.
Ale po Grecku, czy po Polsku - zapraszam do czytania...
Rdz 1, 27
Łk 1, 28
Łk 1, 49
Rdz 21, 27
Rz 3, 10-18 + Ps 14, Ps 53
Łk 1, 43 + 2Sm 6, 9
J 19, 27
2Sm 6, 6-7
Wj 40, 34-35
1Kor 7, 37-38
Ap 14, 2-5
Łk 1, 48
Rdz 3, 15
Oczywiście najlepiej po Grecku - wtedy widać więcej.
Ale po Grecku, czy po Polsku - zapraszam do czytania...
czwartek, 7. grudnia 2006
Snucie w bucie...
piotr, 22:27h
Artur pojechał na parafię, więc zamiast wieczoru filmowego będzie "Aida" na rozpoczęcie sezonu w la Scali (transmitowana przez "Dwójkę"), potem "Akatyst" w naszej kaplicy (na żywo) i może jeszcze próba odpowiedzi na pytanie: Czy (i dlaczego) rozdział 38 Księgi Rodzaju "pasuje" do reszty (37-50), czy może jest "ni w pięć ni w dziewięć" w tym miejscu? Po lekturze artykułu niejakiego Clifforda więcej nie wiem niż wiem.
P.S. 1. Byłem Mikołajem u znajomych Sióstr (i ich podopiecznych) i wpuściłem jedną bramkę w meczu z Collegio Lateranense (na szczęście strzeliliśmy 8!).
P.S. 2. Mam nadzieję, że "Akatyst" będzie łatwiejszy niż "Aida".
P.S. 3. Na skale budować trzeba, na skale...
P.S. 1. Byłem Mikołajem u znajomych Sióstr (i ich podopiecznych) i wpuściłem jedną bramkę w meczu z Collegio Lateranense (na szczęście strzeliliśmy 8!).
P.S. 2. Mam nadzieję, że "Akatyst" będzie łatwiejszy niż "Aida".
P.S. 3. Na skale budować trzeba, na skale...
sobota, 2. grudnia 2006
Numbers (don`t) lie.
piotr, 22:42h
Lektura Factbooka CIA dostarcza mi niezapomnianych wrażeń. Jest też impulsem do przemyśleń.
Średni wiek statystycznego Polaka/Polki:
37 lat (2006 szac.)
Faceci: 35.1 lat
Babeczki: 39 lat
Czyli jeśli ktoś ma mniej, to jest zdecydowanie młody, jeśli ok. tylu, to jest zdecydowanie średni, a wykraczający znacznie powyżej, powinien się cieszyć estymą bycia starszym człowiekiem.
Skala wzrostu populacji:
-0.05% (2006 szac.)
Maleje!
Zadanie matwmatyczne: Jeśli jest nas 38,536,869 (Lipiec 2006) i skala ujemna tej wielkości utrzyma się, to za ile lat nie będzie Polaków?
Wskaźnik narodzin:
9.85 narodzin/1,000 osób (2006 szac.)
Wskaźnik śmierci:
9.89 zgonów/1,000 osób (2006 szac.)
Stąd właśnie ujemny wynik. To podobno oznaka społeczeństwa rozwiniętego. Ale czy mądrzejszego?
Średni wskaźnik urodzin:
1.25 urodzonego dziecka/kobieta (2006 szac.)
Kobiety, dzięki wam, że rodzicie te 1,25 dziecka każda, ale może by tak do 1,3? Faceci, ruszcie się!
No tak, wszystko jasne. Przecież na każdą z babeczek przypada tylko 0.94 faceta. Zarobieni są totalnie.
Na koniec coś ciekawego.
Średnia długość życia:
Faceci: 70.95 lat
Babeczki: 79.23 lat
Silniejsze są skubane!
Ogólnie: 74.97 lat (2006 szac.)
Daje nam to 81. miejsce na świecie. Statystyczny mieszkaniec EU żyje dłużej 0 3 lata i 4 miesiące, Kanady o 5 lat i 3 miesiące, a Andory aż o 8 i pół roku.
Miłej niedzieli!
Średni wiek statystycznego Polaka/Polki:
37 lat (2006 szac.)
Faceci: 35.1 lat
Babeczki: 39 lat
Czyli jeśli ktoś ma mniej, to jest zdecydowanie młody, jeśli ok. tylu, to jest zdecydowanie średni, a wykraczający znacznie powyżej, powinien się cieszyć estymą bycia starszym człowiekiem.
Skala wzrostu populacji:
-0.05% (2006 szac.)
Maleje!
Zadanie matwmatyczne: Jeśli jest nas 38,536,869 (Lipiec 2006) i skala ujemna tej wielkości utrzyma się, to za ile lat nie będzie Polaków?
Wskaźnik narodzin:
9.85 narodzin/1,000 osób (2006 szac.)
Wskaźnik śmierci:
9.89 zgonów/1,000 osób (2006 szac.)
Stąd właśnie ujemny wynik. To podobno oznaka społeczeństwa rozwiniętego. Ale czy mądrzejszego?
Średni wskaźnik urodzin:
1.25 urodzonego dziecka/kobieta (2006 szac.)
Kobiety, dzięki wam, że rodzicie te 1,25 dziecka każda, ale może by tak do 1,3? Faceci, ruszcie się!
No tak, wszystko jasne. Przecież na każdą z babeczek przypada tylko 0.94 faceta. Zarobieni są totalnie.
Na koniec coś ciekawego.
Średnia długość życia:
Faceci: 70.95 lat
Babeczki: 79.23 lat
Silniejsze są skubane!
Ogólnie: 74.97 lat (2006 szac.)
Daje nam to 81. miejsce na świecie. Statystyczny mieszkaniec EU żyje dłużej 0 3 lata i 4 miesiące, Kanady o 5 lat i 3 miesiące, a Andory aż o 8 i pół roku.
Miłej niedzieli!
pi?tek, 1. grudnia 2006
Make hug not war!
piotr, 01:05h
Przypomniałem sobie, że w niedzielę podczas spaceru trafiliśmy z Alexiusem na słynną akcję "Free Hug". Darmowe przytulenia (czy raczej uściski) przywędrowały wreszcie pod Schody Hiszpańskie. Akcja stara i dość znana, więc nie będę komentował. "Wysyłam trochę ciepła" zanuciły kiedyśtam Sistars bodajże.
Postawa rozłożonych ramion wyraża bezbronność, otwartość, akceptację. To jest bardzo chrześcijańskie - akceptuję Cię, mimo, że Cię nie znam. Wysyłam Ci message of Peace, mimo, że nie wiem, jak zareagujesz. Wolę Cię serdecznie uścisnąć, niż Cię oceniać, krytykować, zaszufladkować, nienawidzić, zwalczać...
Przytuliłem jedną z uczestniczek akcji i zaskoczony pozytywnym nastrojem, w jaki mnie to wprawiło poszedłem dalej pokazać zdumionemu Alexiusowi kolejną atrakcję Rzymu.
Kolejne pytanie do rachunku sumienia: Kogo dzisiaj przytuliłeś/łaś?
W wersjach dla niektórych: niekoniecznie chodzi o fizyczne uściski.
P.S. Chyba nie zobaczę jutrzejszego półfinału...
Postawa rozłożonych ramion wyraża bezbronność, otwartość, akceptację. To jest bardzo chrześcijańskie - akceptuję Cię, mimo, że Cię nie znam. Wysyłam Ci message of Peace, mimo, że nie wiem, jak zareagujesz. Wolę Cię serdecznie uścisnąć, niż Cię oceniać, krytykować, zaszufladkować, nienawidzić, zwalczać...
Przytuliłem jedną z uczestniczek akcji i zaskoczony pozytywnym nastrojem, w jaki mnie to wprawiło poszedłem dalej pokazać zdumionemu Alexiusowi kolejną atrakcję Rzymu.
Kolejne pytanie do rachunku sumienia: Kogo dzisiaj przytuliłeś/łaś?
W wersjach dla niektórych: niekoniecznie chodzi o fizyczne uściski.
P.S. Chyba nie zobaczę jutrzejszego półfinału...
czwartek, 30. listopada 2006
Ironia w Księdze Sofoniasza...
piotr, 01:31h
Andy - przesympatyczny ksiądz z Malezji miał dzisiaj 30 urodziny. Zaprosiliśmy go z Alexiusem na pizzę.
Nic tak nie ubogaca, jak kontakty między kulturami...
Poza tym techniki narracyjne ST dały odpowiedź na niedzielne pytanie: Rut zaczęła zbierać kłosy między wersem 13 a 14 (drugiego rozdziału).
Terrence przysłał mi swoje przemyślenia na temat ironii w Księdze Sofoniasza - zerknę jutro. Tymczasem próbuję zanalizować użycie pojęcia "Yom YHWH" w tej samej księdze jako łącznika podczas prac redaktorskich.
Jednym słowem: sama radość. To raczej dwa słowa.
Spotkałem bezokolicznik czasu przyszłego w stronie biernej. W Nowym Testamencie jest tylko 5 bezokoliczników czasu przyszłego (w tym 4 w Dziejach Apostolskich). Ja spotkałem go w 2 Machabejskiej i tak mnie zaskoczył, że spędziłem dobry kwadrans kontemplując go. Raduje mnie ten kurs z Greki LXX, ale egzamin nie będzie łatwy...
Ostatni tydzień roku liturgicznego nastraja eschatologicznie (przynajmniej powinien). No to zanućmy "Dies irae, dies illa", pamiętając, że to Sofoniasze (ilu ich tam było), albo ich interpretatorzy odpowiadają za te słowa...
P.S. To był siatkarski nokaut! - zawołał komentator...
P.S.2. Kto ma w domu Polsat, kamerkę internetową, Skype i szybkie łącze, żeby pozwolić nam w sobotę przeżywać Bułgarię?
Nic tak nie ubogaca, jak kontakty między kulturami...
Poza tym techniki narracyjne ST dały odpowiedź na niedzielne pytanie: Rut zaczęła zbierać kłosy między wersem 13 a 14 (drugiego rozdziału).
Terrence przysłał mi swoje przemyślenia na temat ironii w Księdze Sofoniasza - zerknę jutro. Tymczasem próbuję zanalizować użycie pojęcia "Yom YHWH" w tej samej księdze jako łącznika podczas prac redaktorskich.
Jednym słowem: sama radość. To raczej dwa słowa.
Spotkałem bezokolicznik czasu przyszłego w stronie biernej. W Nowym Testamencie jest tylko 5 bezokoliczników czasu przyszłego (w tym 4 w Dziejach Apostolskich). Ja spotkałem go w 2 Machabejskiej i tak mnie zaskoczył, że spędziłem dobry kwadrans kontemplując go. Raduje mnie ten kurs z Greki LXX, ale egzamin nie będzie łatwy...
Ostatni tydzień roku liturgicznego nastraja eschatologicznie (przynajmniej powinien). No to zanućmy "Dies irae, dies illa", pamiętając, że to Sofoniasze (ilu ich tam było), albo ich interpretatorzy odpowiadają za te słowa...
P.S. To był siatkarski nokaut! - zawołał komentator...
P.S.2. Kto ma w domu Polsat, kamerkę internetową, Skype i szybkie łącze, żeby pozwolić nam w sobotę przeżywać Bułgarię?
wtorek, 28. listopada 2006
WYGRALI!
piotr, 16:02h
Po dobrym (bo zgodnym z planem) poranku włączyłem relację "Z Czuba" meczu. Po pierwszych dwóch setach poranek zrobił się jakby bardziej szary. Szukałem w necie jakiejś stacji pokazującej na żywo, jak nie idzie Świderskiemu, ale ani Japończycy, ani Rosjanie nie chcieli być mili. Znalazłem jednak napisany cyrylicą program jakiegoś kanału sprotowego, który zapewniał, że pokaże wszystkie mecze "russkoj kamandy".
No to umówiliśmy się z Arturem, że jeśli nasi wygrają trzeciego seta, to zejdziemy na dół poszukać w "Cyfrze".
I wygrali i zeszliśmy. Ale "Cyfra" nas zawiodła i na żadnym z 800 kanałów nie było meczu.
Cóż było robić? Poszedłem do biblioteki prosząc o SMS-a z wynikiem. I byłbym tak siedział do wieczora przykuty do biurka, nieświadomy niczego, ale Pan Bóg powiedział do "więźniów biblioteki": "Go home!". To znaczy, zabrał prąd.
Wychodzę na zewnątrz, telefon łapie zasięg i dostaje wiadomość: WYGRALI. Myślę sobie: "Taaak, pewnie zaraz przyjdzie druga o treści ROSJANIE!".
Ale nie przychodzi.
Za to ja przychodzę do domu, podłączam kompa i czytam o tym, że cuda się zdarzają.
Dzięki!
No to umówiliśmy się z Arturem, że jeśli nasi wygrają trzeciego seta, to zejdziemy na dół poszukać w "Cyfrze".
I wygrali i zeszliśmy. Ale "Cyfra" nas zawiodła i na żadnym z 800 kanałów nie było meczu.
Cóż było robić? Poszedłem do biblioteki prosząc o SMS-a z wynikiem. I byłbym tak siedział do wieczora przykuty do biurka, nieświadomy niczego, ale Pan Bóg powiedział do "więźniów biblioteki": "Go home!". To znaczy, zabrał prąd.
Wychodzę na zewnątrz, telefon łapie zasięg i dostaje wiadomość: WYGRALI. Myślę sobie: "Taaak, pewnie zaraz przyjdzie druga o treści ROSJANIE!".
Ale nie przychodzi.
Za to ja przychodzę do domu, podłączam kompa i czytam o tym, że cuda się zdarzają.
Dzięki!
niedziela, 26. listopada 2006
Nie korona, ale rana w boku...
piotr, 12:11h
Jest ciepło.
Albo nawet gorąco.
W sumie, nie powinno tak być, bo jest koniec listopada i ma padać - jeśli nie liście, to deszczówka.
A tu pada słoneczne ciepło.
No to uczcimy niedzielę tym razem nie spacerem na San Pietro i Angelusem z Papą, ale popołudniową przechadzką do parku i na Schody Hiszpańskie. Alexius jeszcze ich nie widział. Po 2 latach w Rzymie? Cóż, studia wciągają...
Niedziela Chrystusa Króla przypomina mi, że w logice Bożej "przegrać = wygrać" - (co nie, Julek?).
Krzyż = Król "na deskach" (jeśli ktoś rozumie bokserską terminoligię).
Majestat nie sztandarów, gronostajów i insygni, ale pobielonej ściany, sztucznego kwiatka pod figurką i klęcznika niewygodnego jak rachunek sumienia.
P.S. Pytanie na śniadanie: W którym momencie Rut zaczęła zbierać kłosy - nie w opowiadaniu, ale w chronologii rzeczywistej wydarzeń opisanych (Rut 2)?
P.S.2. Czy w tym roku jest szansa na prawdziwą herbatę adwentową prosto z Polski?
Albo nawet gorąco.
W sumie, nie powinno tak być, bo jest koniec listopada i ma padać - jeśli nie liście, to deszczówka.
A tu pada słoneczne ciepło.
No to uczcimy niedzielę tym razem nie spacerem na San Pietro i Angelusem z Papą, ale popołudniową przechadzką do parku i na Schody Hiszpańskie. Alexius jeszcze ich nie widział. Po 2 latach w Rzymie? Cóż, studia wciągają...
Niedziela Chrystusa Króla przypomina mi, że w logice Bożej "przegrać = wygrać" - (co nie, Julek?).
Krzyż = Król "na deskach" (jeśli ktoś rozumie bokserską terminoligię).
Majestat nie sztandarów, gronostajów i insygni, ale pobielonej ściany, sztucznego kwiatka pod figurką i klęcznika niewygodnego jak rachunek sumienia.
P.S. Pytanie na śniadanie: W którym momencie Rut zaczęła zbierać kłosy - nie w opowiadaniu, ale w chronologii rzeczywistej wydarzeń opisanych (Rut 2)?
P.S.2. Czy w tym roku jest szansa na prawdziwą herbatę adwentową prosto z Polski?
poniedzia?ek, 20. listopada 2006
Korean Love Story
piotr, 22:14h
Mam od Giovanniego kilka nowych filmów.
Rozpoczyna się więc I Festiwal Kina Koreańskiego.
Od dziś, codziennie wieczorem orientalna uczta.
Podejrzewam, że to będą same łzawe melodramaty (które uwielbiam), więc zanosi się na romantyczny tydzień.
Niestety nauka nie ma w sobie za grosz romantyzmu. Bywa dramatyczna, ale nie melo- i nigdy łzawa. Chociaż patrząc na moje rosnące zainteresowanie Prorokami Mniejszymi powoli zaczynam się zastanawiać "czy to jest miłość, czy to jest kochanie".
Na takie wyznania zdecydowanie za wcześnie - ciągle szukam swojej "działki" w poletku biblijnym. Jest kilka ciekawych na widoku, ale to na razie nic poważnego. Czas pokaże...
P.S. Zagłębie wicemistrzem jesieni!
Rozpoczyna się więc I Festiwal Kina Koreańskiego.
Od dziś, codziennie wieczorem orientalna uczta.
Podejrzewam, że to będą same łzawe melodramaty (które uwielbiam), więc zanosi się na romantyczny tydzień.
Niestety nauka nie ma w sobie za grosz romantyzmu. Bywa dramatyczna, ale nie melo- i nigdy łzawa. Chociaż patrząc na moje rosnące zainteresowanie Prorokami Mniejszymi powoli zaczynam się zastanawiać "czy to jest miłość, czy to jest kochanie".
Na takie wyznania zdecydowanie za wcześnie - ciągle szukam swojej "działki" w poletku biblijnym. Jest kilka ciekawych na widoku, ale to na razie nic poważnego. Czas pokaże...
P.S. Zagłębie wicemistrzem jesieni!
czwartek, 16. listopada 2006
Pokój nad Izraelem!
piotr, 22:56h
Ktoś mnie ostatnio pytał, czego można życzyć facetowi na 40 urodziny.
Pomyślałem, że biblijnie można:
"Obyś oglądał potomstwo swych dzieci".
Że niby tak fajnie jest zostać dziadkiem?
Pomyślałem, że biblijnie można:
"Obyś oglądał potomstwo swych dzieci".
Że niby tak fajnie jest zostać dziadkiem?
czwartek, 16. listopada 2006
1:0, czyli Bóg jest Polakiem
piotr, 01:23h
Mój nowy bohater to Jean-Louis Ska. Mam z nim seminarium "Techniki narracyjne w ST". Oprócz tego, że jest wielki, to ma w sobie tą dawkę pokory, która nie pozwala źle się czuć w jego towarzystwie, mimo że jest geniuszem.
Dwie środowe godziny zegarowe (bez przerwy) mijają błyskawicznie. A potem, w czwartek od rana rozwiązuję zadane ćwiczonko.
Jak dobrze, że jutro czwartek...
P.S. Po dzisiejszym seminarium zagadaliśmy Ska na temat meczu. Trochę (ale nie za dużo) stracił w moich oczach, bo ze względu na skandale korupcyjne i komercjalizację nie interesuje się piłką. Nawet nie pamiętał hattricka Bońka z Hiszpani.
A wieczorem? Ileż to nerwów było!
Boruc, dzięki ci za ostatnią obronę!
Dwie środowe godziny zegarowe (bez przerwy) mijają błyskawicznie. A potem, w czwartek od rana rozwiązuję zadane ćwiczonko.
Jak dobrze, że jutro czwartek...
P.S. Po dzisiejszym seminarium zagadaliśmy Ska na temat meczu. Trochę (ale nie za dużo) stracił w moich oczach, bo ze względu na skandale korupcyjne i komercjalizację nie interesuje się piłką. Nawet nie pamiętał hattricka Bońka z Hiszpani.
A wieczorem? Ileż to nerwów było!
Boruc, dzięki ci za ostatnią obronę!
Prison Break!
piotr, 10:12h
Artur w Polsce, Jacek ma egzazminy, Alexius na spotkaniu Południowo-afrykańskim - Niedziela z RMFClassic.
niedziela, 12. listopada 2006
Idź głosować.
piotr, 02:06h
Kto to powiedział?
"Polska nie potrzebuje dzisiaj bohaterów, tylko obywateli."
P.S. Czy tylko ja mam problemy z logowaniem?
"Polska nie potrzebuje dzisiaj bohaterów, tylko obywateli."
P.S. Czy tylko ja mam problemy z logowaniem?
... older stories

