pi?tek, 20. czerwca 2008
Otek mówi, że gdy jestem w L. to na blogu dziura.
Tak niestety będzie jeszcze przez chwilę - dostęp do neta z modemu jest strasznie niewygodny.
Już pod koniec czerwca rozpocznie się akcja GREST 2008, czyli miesiąc w Dolomitach z hordą szkodników.
A wcześniej przejazdem zahaczę o Kamień.
Na wzór TVN-u mógłbym powiedzieć: "Zostańcie z nami", ale czy jeszcze ktoś to usłyszy...
W każdym razie jeśli będzie net w górach, koniec czerwca- początek lipca jakaś reaktywacja się przyda.

Von piotr um 17:24h| 2 Kommentare |Skomentuj ->comment

 

pi?tek, 9. maja 2008
Udało sie!!!
Można mi stawiać SSL po nazwisku...

Chwała Ojcu i Synowi i Duchowi Świętemu...

Von piotr um 18:50h| 5 Kommentare |Skomentuj ->comment

 

niedziela, 4. maja 2008
Pisanie pracy całkowicie zasapakaja moje potrzeby twórcze. Ba, pisanie pracy mnie twórczo wyżyma. Dlatego maile nie odpisane, blog świeci pustkami a i romowy mi się jakoś nie kleją. Wszystko to jest zbyt trudne, gdy się człowiek tak twórczo wyżyje pisząc o "przyjmowaniu Królestwa jak dziecko".
W ostatnim numerze "Geo" temat miesiąca: "Izrael. W poszukiwaniu normalności". Z okolic Tel Avivu pochodzi fantastyczne zdjęcie ortodoksyjnego Żyda uprawiającego surfing. Mokre włosy (z charakterystycznymi pejsami), pianka, kolorowa deska. Można być młodym, nowoczesnym i religijnym, ba, tradycjonalistą.
Wraz z końcem kwietnia skończył się Cin, Cin, Cinema - Festival (3 Euro za bilet do kina). Za Piłę IV musiałem "piątkę" dać...
Wraz z początkiem maja rozpoczął się sezon plażowania. Jedyną częścią ciała, jakiej nie posmarowałem była górna strona stopy (tzw. podbicie). Kto by pomyślał, że można sobie ją spalić? Śródziemnomorskie słońce jest już całkiem intensywne.
Powoli klarują się moje plany wakacyjne. Lipiec, jak rok temu - wśród dzieciaków u stóp Monte Avena. Sierpień/wrzesień, jak rok temu za Wielką Wodą, choć tym razem nie w ukochanym NYC, ale z drugiej strony Wielkiego Lądu. Złośliwi mówią, że w starym hicie trzeba zmienić słowa i zamiast o kwiatach we włosach trzeba śpiewać o nauce hiszpańskiego.
If you go to SF...
"Carmen" z Andrea Bocellim w roli Don Jose. Nie mam z kim pójść, a zostało jeszcze kilka miejsc w piątym (!) rzędzie. Chyba pójdę sam...
Kiedyś marzyłem, żeby wziąć udział w wakacyjnym obozie archeologicznym dla studentów (w Izraelu). Stchórzyłem, nie wysłałem zgłoszenia. Trochę z powodów finansowych, trochę z niewiadomych powodów.
Teraz chciałbym zrobić jakiś kurs (albo kilka) z paleografii i pracować np. z prof. F., który zresztą zaprosił mnie na 25-lecie swoich Święceń Kapłańskich.
Jeśli już piszę takie rzeczy, to chyba naprawdę się twórczo wypstrykałem pisząc swoją pracę. Oby dobra była...
Ba, od niej może moja przyszłość zależy... Bzdura! "Cała nasza przyszłość jest w ręku Pana. On zatroszczy się o nas." W sumie Pan mógłby mnie wysłać na doktorat do Izraela...
O tym może w piątek coś skrobnę...
Ktoś zostawił u mnie w pokoju pilota do TV. Tak, tak, też mnie to dziwi. Kto przychodzi do sąsiada z pilotem i jeszcze go zostawia? Najlepsze, że ten pilot już ze dwa tygodnie tak sobie u mnie przebywa. I nikt go nie poszukuje. Przynajmniej nic o tym nie wiem.
Dziwny jest ten świat...

P.S. Kolejnym symptomem wyjałowienia jest nadużywanie partykuły "ba", która sama w sobie jest całkiem ciekawa. I tak jakoś tajemniczo brzmi... Boże, ratuj mnie przed czeluściami głupoty!!!!

Von piotr um 01:10h| 4 Kommentare |Skomentuj ->comment

 

niedziela, 27. kwietnia 2008
Oddałem pierwszą wersję pracy, a potem oddałem się 4-dniowym wakacjom w mieście, które mnie całkowicie oczarowało.
Po Jerozolimie, Rzymie, Nowym Jorku i Lubsku - zdecydowanie mój HIT!

Gdzie byłem?
Podpowiem, że poza Italią...
Klimat podobny...
Morze...
Historia...
Tapas...
Olimpiada...
Bastaixos...
"Cień wiatru"...
Wszystko jasne, byłem oczywiście tutaj.

Von piotr um 01:21h| 2 Kommentare |Skomentuj ->comment

 

niedziela, 30. marca 2008
Tak długiej przerwy jeszcze tu chyba nie było.
Żyję.
Po Wielkim Tygodniu (wyjątkowo nie w Dolomitach, tylko 100 km na południe od Rzymu) i kilku dniach urlopu w domu (niespodzianka!) jestem znowu w Wiecznym Mieście.
Zdążyłem nawet przypomnieć sobie smak najlepszej na świecie pizzy pachino.
Od poniedziałku wracam do biblioteki.
Dziękuję wszystkim za kartki, maile, życzenia, pamięć, modlitwę...

Von piotr um 02:06h| 1 Kommentar |Skomentuj ->comment

 

czwartek, 6. marca 2008
"God bless Free Kosova"
czy
"Kosovo je Srbija"
?
Miej własne zdanie!
Słuchaj swojego sumienia!

Powiedz wszystkim, co myślisz!

"Jedyną przyczyną istnienia zorganizowanej przemocy jest bierność spowodowana bezmyślną zgodą, by decydowali inni".

Von piotr um 15:03h| 2 Kommentare |Skomentuj ->comment

 

niedziela, 2. marca 2008
Niby człowiek ogląda wiadomości, czyta gazety i o pewnych rzeczach wie.
Ale jakoś dopiero teraz dotarła do mnie tak naprawdę Kenia.
Dopiero, gdy przemoc przeszła tuż obok i musnęła policzki swoim chłodnym oddechem, zauważyłem, że ma ona twarz.
Michael G. Kamau były student Biblicum został ukamienowany w Kenii. Pracował jako wykładowca Biblii i wicerektor Seminarium.
Podczas Mszy, na której zebrali się studenci i wykładowcy, padły słowa o przebaczeniu, bo nie o wzruszenie i lament chodzi, ale o modlitwę o pokój.
A warunkiem pokoju jest przebaczenie.
O Michaela jesteśmy spokojni - "Dusze sprawiedliwych są w ręku Boga i żadne nieszczęście ich nie dotknie" Mdr 3,1.
Teraz prosimy Boga, żeby dodał sił jego najbliższym.
Żeby pozwolił im zanurzyć się w Miłości, która potrafi przebaczyć wszystko...

Von piotr um 23:37h| 2 Kommentare |Skomentuj ->comment

 

sobota, 23. lutego 2008
No i stało się.
Mam promotora: Klemens Stock.
Mam temat: "Mk 10, 13-16. Exegetical study".
Obym za 13 tygodni mógł napsiać: mam licencjat z nauk biblijnych.

Von piotr um 22:07h| 5 Kommentare |Skomentuj ->comment

 

pi?tek, 22. lutego 2008
Jutro spotykam się z profesorem Stockiem i pytam go, czy zechce poprowadzić moją pracę.
Kto może niech westchnie.

P.S. Przegrany mecz, zdarte kolana i ogromna góra rzeczy do prasowania na sobotę - fajnie mieć tylko takie problemy...

Von piotr um 00:14h| 1 Kommentar |Skomentuj ->comment

 

?roda, 20. lutego 2008
Bilet na mecz - 20 Euro,
Szalik "Roma-Real. Io c`ero." - 10 Euro,
Zobaczyć Stadio Olimpico wypełnione po brzegi i wielki Real przegrywający mimo lepszej gry, zaśpiewać z 70000 ludzi: "Grazie Roma" - bezcenne.

Von piotr um 19:40h| 1 Kommentar |Skomentuj ->comment

 

poniedzia?ek, 18. lutego 2008
Rome, sweet home - napisałbym, ale to już było.
Żeby się nie powtarzać wspomnę tylko o "wyzwaniu", jakie dziś podjąłem: "Uczeń Chrystusa człowiekiem miłości" - konferencja acsetyczna dla sióstr zakonnych.
Dzięki wszystkim, którzy wiedzieli i pamiętali w modlitwie.
Tym zza Oceanu też.

Von piotr um 01:04h| 0 Kommentare |Skomentuj ->comment

 

sobota, 9. lutego 2008
Pozdrowienia z Polski.
Michel mówi, że to zimny kraj ludzi o gorących sercach.
Już go odwiozłem do Berlina, stamtąd rusza gdzieś do Hannover i dalej do Turcji.
Ale takich emocji, jak podczas 3 dni w Polsce - nigdzie nie doświadczy.

Von piotr um 13:52h| 2 Kommentare |Skomentuj ->comment

 

wtorek, 29. stycznia 2008
Nie trafiłem z pytaniami.
Nie będzie najlepiej.
Co trzeba zrobić w takiej sytuacji?
Podnieść się, otrząsnąć i iść dalej.

Von piotr um 20:15h| 1 Kommentar |Skomentuj ->comment

 

niedziela, 27. stycznia 2008
Niech lepiej jutro padre Stock da coś z Błogosławieństw...
P.S. Dziś 252 Urodziny Mozarta.

Von piotr um 22:10h| 0 Kommentare |Skomentuj ->comment