sobota, 4. listopada 2006
Tego się nie da opowiedzieć.
To trzeba zobaczyć.
TUTAJ
Buona Domenica!

Von piotr um 19:26h| 5 Kommentare |Skomentuj ->comment

 

pi?tek, 3. listopada 2006
Listopadowe Mini-kalendarium
Na wczoraj: Wieczny odpoczynek racz im dać Panie...
Na dzisiaj: Viva il Papa! - odwiedził sąsiadujący z nami Uniwersytet, a my pomachaliśmy z okna.
Na jutro: Sprzątanie łazienki...

Von piotr um 21:52h| 2 Kommentare |Skomentuj ->comment

 

?roda, 1. listopada 2006
Wspomnienie Wszystkich Świętych
Z tej okazji tekst usłyszany w jakimś filmie:
"Every saint has a past. Every sinner has a future."
Do tego życzę wszystkim świętości na codzień, a nie od święta.
I już ruszam wysuszyć się po zmokniętej wyprawie do Pompei.
Mieliśmy spędzić na wycieczce cały dzień i wrócić z Giovannim i jego kumplem. Niestety, lało, więc poszukaliśmy InterCity Napoli-Roma.
"Zobaczyć Neapol i umrzeć" zmieniło się w zobaczyć Plac Garibaldiego i wrócić do Rzymu.

Von piotr um 20:49h| 4 Kommentare |Skomentuj ->comment

 

niedziela, 29. pa?dziernika 2006
Wczoraj o 17.00 było 26 st. w cieniu.
Dzisiaj ma być jeszcze lepiej.
Alexius wyjątkowo tej niedzieli nie może mnie nawiedzić - czyli po naszemu: sam się muszę uczyć.
Ale umówiliśmy się na Angelus pod prawą fontanną. Zapomnieliśmy się dogadać, czy chozi o prawą patrząc na Bazylikę, czy prawą patrząc od Bazyliki. Taki szczegół. Jak będzie 10 tys. ludzi, to się nie znajdziemy, bo ja ciągle jestem bezkomórkowcem.
Dowiedziałem się ostatnio, że nasz wspólny kolega ze studiów - Etienne - w czerwcu został księdzem. Na obrazku prymicyjnym mozaika Ukrzyżowanego z kaplicy Seminarium Francuskiego w Rzymie. I tu niespodzianka, bo już na pierwszy rzut oka widać, że to mozaika autorstwa prof. Rupnika. Ten sam styl, charakter, kolorystyka, symbolika, co u nas w kaplicy. Gdybym był krytykiem sztuki, powiedziałbym jeszcze o "rozpoznawalnej dynamice tła". Już tu kiedyś wspominałem, że Rupnik udekorował kaplicę Redemptoris Mater na Watykanie i że można ją zwiedzać wirtualnie (samemu oceniając dynamikę tła), więc nie będę powtarzał.
A może chociaż link?
OK. Trzeba kilknąć TUTAJ.
Wracając do Etienna, to dobry z niego człowiek, a to znaczy, że ma szansę być dobrym księdzem. Co daj mu Panie Boże. Amen.

P.S. Zagłębie powiozło Pogoń i to był dla mnie klasyk sezonu, a nie jakieś śmieszne derby Krakowa albo Mediolanu.

Von piotr um 11:58h| 7 Kommentare |Skomentuj ->comment

 

sobota, 28. pa?dziernika 2006
Wrażenia z koncertu
Ja: Zobacz na te światło pod sufitem. Niezłe, nie?
Ks. X.: No, takie fioletowe, jak denaturat.

Von piotr um 16:49h| 4 Kommentare |Skomentuj ->comment

 

pi?tek, 27. pa?dziernika 2006
Czwartkowy plan.
Msza Luckowo-imieninowa.
Biblioteka.
Tuńczyk z puszki.
Biblioteka.
Kolacja.
Adoracja.
Film (jeśli Artur wróci).

Von piotr um 00:47h| 2 Kommentare |Skomentuj ->comment

 

sobota, 21. pa?dziernika 2006
W Biblii najważniejsze są czasowniki.
Polecam wczytanie się w jutrzejszą Ewangelię ze szczególnym uwzględnieniem form werbalnych.
Dla ułatwienia dodam, że wystarczy kliknąć: TUTAJ
.
Deuteroizajasz jutro okrojony i nieczytelny, ale piękno wewnętrze przebija się nawet przez tą powłokę...
Ale i tak najważniejsze są Markowe: czynić, zanurzać, pić...

P.S. Tobias jest sam na hetyckim (bo tak się to po polsku mówi).

Von piotr um 19:53h| 5 Kommentare |Skomentuj ->comment

 

czwartek, 19. pa?dziernika 2006
Przyjechały z Londynu POLSKIE KABANOSY.
Jadłem je dzisiaj na lunch siedząc na schodach Gregoriany.
Dałem jedną Tobiasowi i aż pytał, czy "można to gdzieś w Rzymie kupić".
Mniam.
Thank you London. God bless you.
A imię Tobiasa my wymawiamy z angielska "Tobajas" podczas gdy (jak dzisiaj się dowiedziałem) po portugalsku powinno się je wymawiać Tobijasz (z lekkim zwrotem w stronę "e" na ostatniej sylabie).
Od dzisiaj na Azorach pojawiło się nowe słowo: "kabanusz" (z akcentem na ostatnią sylabę).

Von piotr um 00:26h| 5 Kommentare |Skomentuj ->comment

 

?roda, 18. pa?dziernika 2006
Ale długa notka mi wyszła...
Wreszcie zacząłem nowy rok. To znaczy zacząłem dobry tydzień temu, ale wreszcie to poczułem. Wakacje wakacjami, ale już mi trochę brakowało tego konstruktywnego stresu - że jeszcze tyle do zrobienia, że tyle do nauczenia, przeczytania. Pewnie, że zaraz przyjdzie zmęcznie, ale będzie to Boże Zmęczenie uczęszczniem do Najlepszej Szkoły Świata, jak z lekką ironią nazywamy nasz PIB. Na początku nowych semestrów można poczuć ten leciutki dreszczyk. I przychodzi niedowierzanie: Czyżbym naprawdę kochał Moją Szkołę?...
Z tzw. wstępniaków zostały mi tylko: Hermeneutyka, 2 Semestry Języka Starożytnego i Seminarium z Pracą Pisemną. Poza tym już czyste, żywe mięso, czyli EGZEGEZA.
Na pierwszy ogień poszedł Łukasz z Bechardem. Polubiłem gościa po kursie z Greki B i postanowiłem posłuchać, jak rozpracuje "Podróż Jezusa do Jerozolimy w Łk 9, 51-19, 44". Na drugi ogień poszedł Mr. Dick, czyli też Amerykanin i jego Prorocy Mniejsi. Po pierwszych 3 wykładach jestem oczarowany (i wciągam się coraz bardziej w Księgę Nahuma). Na trzeci ogień pójdzie dopiero niejaki Biguzzi i Apokalipsa. Odsłuchałem fragmentów pierwszego wykładu i zapowiada się nieźle - podobno "nawet małe dzieci mogą zrozumieć większą część Apokalipsy". Zobaczymy... Wezmę ten kurs zamiast 3 części Księgi Mądrości z Prof. Mazzinghi, bo jak zobaczyłem greckie słownictwo tych 9 rozdziałów to się lekko wystraszyłem.
A wracając do wstępniaków: z językiem był problem bogactwa wyboru. Mogłem zrobić Koptyjski, Ugarycki, Akkadyjski, Syryjski, Arabski i Hittycki. Ten ostatni słusznie powinien wywoływać dreszcze. Chyba każdy już od dziecka marzy o poznaniu podstaw języka Hittyckiego. Namawiał mnie też Artur, bo chciał powiedzieć znajomym, że ma kumpla, który uczy się Hittyckiego. Niestety (albo na szczęście) zachowałem zdrowy rozsądem, nie dałem się ponieść fantazji (jak Kubica w Japonii), tylko z zimną krwią i racjonalną kalkulacją wybrałem Grekę Septuaginty. Roboty będzie sporo, bo Forte (American Warrior), jak same nazwisko wskazuje, żywemu nie przepuści.
No i jeszcze Seminarium wybrałem z Wielkim Jean Louis Ska. PoSKAczemy sobie po "Technikach narracyjnych ST".
I tyle... Rok akademicki 2006/2007 można uznać za otwarty.

P.S. Artur PRAWIE był w tym Metrze, co się rozbiło. Niecałą godzinkę póżniej zatrzymali go przed wejściem na stację panowie z obsługi mówiąc, że "wypadek był". Dzięki Bogu, że nie miał do szkoły na godzinę wcześniej. Chociaż w takim przypadku pojechałby pewnie autobusem, jak zazwyczaj rano. W każdym razie Arturowi nic się nie stało, ale razem z całym Rzymem jesteśmy w szoku i modlimy się za wszystkich poszkodowanych.

Von piotr um 00:17h| 5 Kommentare |Skomentuj ->comment

 

wtorek, 17. pa?dziernika 2006
Mój Boże, to już tydzień minął?
Jutro coś o wybranych (w końcu) przedmiotach.

P.S. JP2WeLove You.

Von piotr um 00:35h| 2 Kommentare |Skomentuj ->comment

 

poniedzia?ek, 9. pa?dziernika 2006
Another Devil is back in Town - napisał Michel, ale się nie pojawił...
Moje diabły już się zjeżdżają. Wczorajszy wieczór spędziliśmy razem z Lindsay i jej mamą. Przyleciała na moment do Rzymu, żeby zakończyć swoje wakacje (była w domu na końcu świata, gdzieś w stanie Idaho). Poznaliśmy się w Jerozolimie, gdzie L. jeszcze trochę postudiuje. Miła kolacyjka zakończyła się burzliwą dyskusją geopolityczną: Islam, USA, Irak, etc. To dobrze, że potrafimy się pięknie różnić - szczególnie ja z Tobiasem.
Bo oprócz L. było jeszcze kilku moich diabłów: Giovanni (po dwumiesięcznym kursie niemieckiego w Bonn odwiedził ciocię w Nowej Zelandii i kuzyna w Hiszpanii), Alexius (też poznawał Deutsche Sprache in Bonn), Anthony (prosto z Monachium - co ich tak na ten niemiecki wzięło?), Tobias (wakacje w domu oznaczają dla niego plaże rodzinnych Azorów, ale był też w Kanadzie u swoich sióstr).
Trochę się za sobą stęskniliśmy, więc "Il Pomodorino" (oczywiście znalezione przez Giovanniego - naszego eksperta od restauracji) wypełniło się spontanicznymi wybuchami radości, żeby nie powiedzieć okrzykami.
Dzisiaj przywitaliśmy nowych studentów, jutro się pomodlimy (uroczysta Eucharystia) a pojutrze powiemy światu: "Do zobaczenia w grudniu" i znikniemy w czeluściach biblioteki na całą jesień...

P.S.Jest wynik z Aramejskiego: 85.

Von piotr um 19:46h| 6 Kommentare |Skomentuj ->comment

 

niedziela, 8. pa?dziernika 2006
Wczorajszy Egzamin z Aramejskiego okazał się niestrasznym.
Dzięki wszystkim, którzy pamiętaliście.
Cóż to za język? Nie zwykłem byłem pisywać w tenże sposób.
Azali, poniekąd, dalibóg, tudzież...
Czyli faza niedzielnoporankowa...

P.S. Przepraszam wszystkich, z którymi nie zdążyłem byłem się spotkać podczas pobytu w Polsce.

Von piotr um 12:17h| 3 Kommentare |Skomentuj ->comment

 

wtorek, 3. pa?dziernika 2006
Happy Birthday Mr. Pięknie Śpiewający
Nie pamiętałem, ale naczelny Jopkolog mi przypomniał: urodziny dziś obchodzi (jeszcze przez 3 kwadranse) Pan Gordon Matthew Sumner.
No to do poduszki "Fragile" z koncertu "America - A Tribute To Heroes".
Trudno uwierzyć, ale Pan Sting ma już 55 lat...

Von piotr um 01:19h| 4 Kommentare |Skomentuj ->comment

 

sobota, 30. wrze?nia 2006
Co grozi za opowiadanie starych dowcipów?
Zwoziłem węgiel.
Wczoraj tonę kamiennego, dzisiaj tonę brunatnego.
Niezły trening przed przyszłosemestralnym siedzeniem w bibliotece.
Przy tej okazji ktoś mi odkurzył stary dowcip:

"Profesor na wykładzie:
- Wysiłek podczas uprawiania seksu jest porównywalny do przerzucenia tony węgla. Pan w trzecim rzędzi, Pan śpi na moim wykładzie?!
Nieśmiały głosik z pierwszej ławki:
- Niech Pan na niego nie krzyczy, Panie Profesorze. On wczoraj w nocy trzy tony przerzucił."

Von piotr um 00:40h| 2 Kommentare |Skomentuj ->comment

 

Polityka
Herzliche Grüße aus Polen.
Nie bardzo się orientuję, gdzie jestem:
UE, Trzecia, Czwarta RP czy PRL?

Von piotr um 15:35h| 2 Kommentare |Skomentuj ->comment