... newer stories
czwartek, 4. lutego 2010
Hadag Nahash
piotr, 16:48h
Nowy.
Niezly.
Niezly.
?roda, 3. lutego 2010
Ekumenizm niezamierzony.
piotr, 14:03h
W związku z opóźnionym nieco w Jerozolimie ze względu na Święta Ormian "Tygodniem Modlitw o Jedność Chrześcijan", przypomniała mi się "ekumeniczna" historyjka.
Szukałem sobie spokojnie lodów waniliowych w sklepiku spożywczym Ahmuda, mojego towarzysza pierwszego poziomu kursu hebrajskiego. Nie chodzę na zakupy do Wschodniej Jerozolimy, ale w piątek po południu już tylko tuataj można znaleźć jakikolwiek otwarty market. Nagle zobaczyłem tatę Ahmeda, rzeczywistego właściciela sklepu, z jakimś Abuną w szatach uroczystych. Chodzili razem między półkami sklepowymi, przy czym Abuna kropił wszystko wodą święconą. Kiedy mnie mijali, odruchowo, ale jednak ukradkiem zrobiłem znak krzyża. Duchowny musiał dostrzec kątem oka mój gest, bo gdy wracali, robiąc kolejną rundę między regałami sklepowymi, zatrzymali się obok mnie. Dostałem proste pytanie: "Ar ju kryszczan?" - z silnym arabskim akcentem. Na moją twierdzącą odpowiedź odpowiedź reakcja była natychmiastowa. Nie znoszącym sprzeciwu gestem, podsunięto mi do ucałowania sporej wielkości złoty krzyż, po czym wiejadło (bo jakoś ten termin pasuje mi do kropidła zrobionego z zielonych liści) z wodą święconą wylądowało na moim czole. Obficie ociekając, podziękowałem za "zdrój łaski", jakim mnie hojnie uraczył niewiadomej denominacji mnich. Czy był to Kopt, Ormianin, czy inny Grek - nie wiem. Jakoś nie złapałem jeszcze tak przecież oczywistych różnic w ubiorze, nakryciu głowy i insygniach. Ważne, że jakoś wspólnie w publiczny, oczywisty dla wszystkich wokoło sposób, wyznaliśmy wiarę, że Jezus jest Mesjaszem i Zbawicielem. Ekumenizm i Ewangelizacja w jednym. I to w supermarkecie przy Nablus Road...
Szukałem sobie spokojnie lodów waniliowych w sklepiku spożywczym Ahmuda, mojego towarzysza pierwszego poziomu kursu hebrajskiego. Nie chodzę na zakupy do Wschodniej Jerozolimy, ale w piątek po południu już tylko tuataj można znaleźć jakikolwiek otwarty market. Nagle zobaczyłem tatę Ahmeda, rzeczywistego właściciela sklepu, z jakimś Abuną w szatach uroczystych. Chodzili razem między półkami sklepowymi, przy czym Abuna kropił wszystko wodą święconą. Kiedy mnie mijali, odruchowo, ale jednak ukradkiem zrobiłem znak krzyża. Duchowny musiał dostrzec kątem oka mój gest, bo gdy wracali, robiąc kolejną rundę między regałami sklepowymi, zatrzymali się obok mnie. Dostałem proste pytanie: "Ar ju kryszczan?" - z silnym arabskim akcentem. Na moją twierdzącą odpowiedź odpowiedź reakcja była natychmiastowa. Nie znoszącym sprzeciwu gestem, podsunięto mi do ucałowania sporej wielkości złoty krzyż, po czym wiejadło (bo jakoś ten termin pasuje mi do kropidła zrobionego z zielonych liści) z wodą święconą wylądowało na moim czole. Obficie ociekając, podziękowałem za "zdrój łaski", jakim mnie hojnie uraczył niewiadomej denominacji mnich. Czy był to Kopt, Ormianin, czy inny Grek - nie wiem. Jakoś nie złapałem jeszcze tak przecież oczywistych różnic w ubiorze, nakryciu głowy i insygniach. Ważne, że jakoś wspólnie w publiczny, oczywisty dla wszystkich wokoło sposób, wyznaliśmy wiarę, że Jezus jest Mesjaszem i Zbawicielem. Ekumenizm i Ewangelizacja w jednym. I to w supermarkecie przy Nablus Road...
czwartek, 28. stycznia 2010
Niech żyje Google Tłumacz!
piotr, 16:23h
Kapitalna historia, świetne tłumaczenie!
Tutaj!
Tutaj!
?roda, 27. stycznia 2010
Porankowo
piotr, 12:28h
A. rozwiązuje Sudoku - poziom średni.
Po pół godzinie porwana gazeta ląduje w koszu.
N: Bo do Sudoku musisz mieć podejście jak do kobiet...
A: ???
N: W pewnym wieku to już trzeba brać się tylko za te łatwe.
Po pół godzinie porwana gazeta ląduje w koszu.
N: Bo do Sudoku musisz mieć podejście jak do kobiet...
A: ???
N: W pewnym wieku to już trzeba brać się tylko za te łatwe.
poniedzia?ek, 25. stycznia 2010
A propos dzisiejszego święta.
piotr, 21:45h
Poltyczna poprawność nakazuje powstrzymanie się od mówienia o "nawróceniu św. Pawła". "Nawrócenie" jest przejściem z sytuacji "bez Boga" do sytuacji "z Bogiem". Szaweł, jako pobożny Żyd, faryzeusz, uczeń Gamaliela znał Jedynego Boga. Robił wszystko, żeby oddawać Mu cześć, płonął gorliwością o Jego chwałę. To, co wydarzyło się na drodze do Damaszku było początkiem innego stawiania akcentów w Pawłowym życiu pełnym Boga Izraela, odkryciem jakby nowego wymiaru swojego Powołania do zażyłości z Bogiem. Pobożny Żyd, który uznaje Jezusa za Mesjasza nie doznaje "nawrócenia" - w dzisiejszych czasach dialogu takie rozumienie problemu jest oczywiste i coraz powszechniejsze.
A jednak nie mogę oprzeć się wrażeniu, że przejście od sytuacji, w której człowiek gotowy jest zabić w imię swojego Boga, do sytuacji, w której ten sam człowiek jest gotowy umrzeć za swoją wiarę jest jednak "nawróceniem". I to bez różnicy, o jakiej religii mówimy.
Od nienawiści, walki, "obrony" przed zagrożeniem, przez akceptację, dialog, aż do życzliwości i miłości - takiego "nawrócenia" nam trzeba. Niezależnie od tego, w co, w kogo i jak wierzymy.
A jednak nie mogę oprzeć się wrażeniu, że przejście od sytuacji, w której człowiek gotowy jest zabić w imię swojego Boga, do sytuacji, w której ten sam człowiek jest gotowy umrzeć za swoją wiarę jest jednak "nawróceniem". I to bez różnicy, o jakiej religii mówimy.
Od nienawiści, walki, "obrony" przed zagrożeniem, przez akceptację, dialog, aż do życzliwości i miłości - takiego "nawrócenia" nam trzeba. Niezależnie od tego, w co, w kogo i jak wierzymy.
pi?tek, 22. stycznia 2010
Zamiast psychotestu.
piotr, 10:46h
Jaką odmianą katolicyzmu się identyfikujesz?
Ze styczniowego numeru "Więzi":
"1.Katolicyzm twierdzy wychodzi z założenia, że religia katolicka i polska tradycja są dziś bezlitośnie atakowane, dlatego trzeba zewrzeć szeregi. Punktem odniesienia w myśleniu jest tu naród. Zwolennicy tej postawy raczej demaskują zło niż z nim polemizują. Skupiają się na ukazywaniu błędów przeciwników Kościoła i narodu oraz na formowaniu własnych zwolenników w swoim alternatywnym i bezpiecznym świecie.
2. Katolicyzm walki kieruje się nie wrogością wobec świata, lecz raczej nieufnością i podejrzliwością. Od świata nie można się odwracać, trzeba podjąć zmagania o jego kształt. Nie da się już dziś chrzcić całych narodów, dlatego punktem odniesienia jest tu raczej państwo niż naród. Sferą wzmożonej aktywności jest też kultura duchowa (rozumiana głównie jako świat ludzkich wartości) – toczy się bowiem walka o rząd dusz, wojna kultur.
3. Katolicyzm dialogu wychodzi z krytycznej akceptacji współczesnego świata. Uznaje, że istnieją w nim niebezpieczne tendencje, ale odnaleźć można także oznaki narastającego głodu duchowego i tęsknotę za trwałymi wartościami. Spór kulturowy istnieje, lecz strategia walki to sprowadzenie chrześcijaństwa do partykularnej ideologii walczącej z inną ideologią. Katolicyzm dialogu zabiega przede wszystkim o wpływ na społeczeństwo obywatelskie. Wiara uznawana jest za sprawę głęboko osobistą, ale nie prywatną.
4. Katolicyzm prywatny koncentruje się na jednostce. Świadomie rezygnuje z wpływania na kształt społeczeństwa poprzez prawo i struktury. Dążenie do wpisania religijnych zasad moralnych do prawa państwowego jest tu uznawane za przejaw słabości Kościoła, który nie radzi sobie z formowaniem ludzkich sumień. Przemiany świata są nie tyle oceniane, ile przyjmowane jako zjawisko nieuchronne. Kościół musi się do nich dostosować poprzez wewnętrzne, głęboko idące reformy.
_______________________________________
Ad.1.
De facto nie podejmuje się tu zatem walki o kształt świata zewnętrznego. Świat jest postrzegany jako jednoznacznie wrogi chrześcijaństwu. Głównym problemem staje się raczej: jak nie mieć nic wspólnego ze złem tego świata. Podstawową wytyczną działania jest natomiast strategia przetrwania. W imię przyszłości niezbędny jest bowiem odpowiednik biblijnej „reszty Izraela”, która miała ocalić naród. Dlatego większość wysiłków – tak instytucjonalnych, jak i formacyjnych – służy umocnieniu w wierze tych, którzy już wierzą.
Ad.2.
Kluczowym problemem staje się tu: jak skutecznie walczyć w obronie naszych racji? Jak chrystianizować świat, który tak bardzo odszedł od chrześcijaństwa? Świadomie jest tu zatem przyjmowana strategia konfrontacji. Zła nie wystarczy zdemaskować, trzeba je skutecznie zwalczać; nie tylko broniąc się, lecz także atakując. Walka jest cnotą. Ci, którzy są pasywni w tym fundamentalnym sporze (np. naiwni wyznawcy dialogizmu) – przegrywają.
Ad.3.
Głównym problemem staje się tu: jak w nowy, skuteczniejszy sposób przekonywać do chrześcijańskiej wizji życia, którą przecież uznajemy za uniwersalną, za dobrą nie tylko dla ochrzczonych. Katolicyzm dialogu proponuje strategię roztropności. W świecie jest i dobro, i zło – trzeba umieć je od siebie odróżniać. Światu potrzeba Dobrej Nowiny, a nie złej.
Ad.4.
Kluczowym problemem dla tej odmiany katolicyzmu jest: jak nadążać za przemianami świata, kultury, systemów wartości. Przyjmuje się tu strategię wiarygodnego świadectwa, które ma docelowo zachęcić innych do dobra i przyjaźni z Bogiem. Jedynie w ten sposób można rozprzestrzeniać wiarę, która jest przecież prywatną sprawą każdego człowieka."
Z. Nosowski, "Polskie katolicyzmy", Więź, Styczeń 2010.
Ze styczniowego numeru "Więzi":
"1.Katolicyzm twierdzy wychodzi z założenia, że religia katolicka i polska tradycja są dziś bezlitośnie atakowane, dlatego trzeba zewrzeć szeregi. Punktem odniesienia w myśleniu jest tu naród. Zwolennicy tej postawy raczej demaskują zło niż z nim polemizują. Skupiają się na ukazywaniu błędów przeciwników Kościoła i narodu oraz na formowaniu własnych zwolenników w swoim alternatywnym i bezpiecznym świecie.
2. Katolicyzm walki kieruje się nie wrogością wobec świata, lecz raczej nieufnością i podejrzliwością. Od świata nie można się odwracać, trzeba podjąć zmagania o jego kształt. Nie da się już dziś chrzcić całych narodów, dlatego punktem odniesienia jest tu raczej państwo niż naród. Sferą wzmożonej aktywności jest też kultura duchowa (rozumiana głównie jako świat ludzkich wartości) – toczy się bowiem walka o rząd dusz, wojna kultur.
3. Katolicyzm dialogu wychodzi z krytycznej akceptacji współczesnego świata. Uznaje, że istnieją w nim niebezpieczne tendencje, ale odnaleźć można także oznaki narastającego głodu duchowego i tęsknotę za trwałymi wartościami. Spór kulturowy istnieje, lecz strategia walki to sprowadzenie chrześcijaństwa do partykularnej ideologii walczącej z inną ideologią. Katolicyzm dialogu zabiega przede wszystkim o wpływ na społeczeństwo obywatelskie. Wiara uznawana jest za sprawę głęboko osobistą, ale nie prywatną.
4. Katolicyzm prywatny koncentruje się na jednostce. Świadomie rezygnuje z wpływania na kształt społeczeństwa poprzez prawo i struktury. Dążenie do wpisania religijnych zasad moralnych do prawa państwowego jest tu uznawane za przejaw słabości Kościoła, który nie radzi sobie z formowaniem ludzkich sumień. Przemiany świata są nie tyle oceniane, ile przyjmowane jako zjawisko nieuchronne. Kościół musi się do nich dostosować poprzez wewnętrzne, głęboko idące reformy.
_______________________________________
Ad.1.
De facto nie podejmuje się tu zatem walki o kształt świata zewnętrznego. Świat jest postrzegany jako jednoznacznie wrogi chrześcijaństwu. Głównym problemem staje się raczej: jak nie mieć nic wspólnego ze złem tego świata. Podstawową wytyczną działania jest natomiast strategia przetrwania. W imię przyszłości niezbędny jest bowiem odpowiednik biblijnej „reszty Izraela”, która miała ocalić naród. Dlatego większość wysiłków – tak instytucjonalnych, jak i formacyjnych – służy umocnieniu w wierze tych, którzy już wierzą.
Ad.2.
Kluczowym problemem staje się tu: jak skutecznie walczyć w obronie naszych racji? Jak chrystianizować świat, który tak bardzo odszedł od chrześcijaństwa? Świadomie jest tu zatem przyjmowana strategia konfrontacji. Zła nie wystarczy zdemaskować, trzeba je skutecznie zwalczać; nie tylko broniąc się, lecz także atakując. Walka jest cnotą. Ci, którzy są pasywni w tym fundamentalnym sporze (np. naiwni wyznawcy dialogizmu) – przegrywają.
Ad.3.
Głównym problemem staje się tu: jak w nowy, skuteczniejszy sposób przekonywać do chrześcijańskiej wizji życia, którą przecież uznajemy za uniwersalną, za dobrą nie tylko dla ochrzczonych. Katolicyzm dialogu proponuje strategię roztropności. W świecie jest i dobro, i zło – trzeba umieć je od siebie odróżniać. Światu potrzeba Dobrej Nowiny, a nie złej.
Ad.4.
Kluczowym problemem dla tej odmiany katolicyzmu jest: jak nadążać za przemianami świata, kultury, systemów wartości. Przyjmuje się tu strategię wiarygodnego świadectwa, które ma docelowo zachęcić innych do dobra i przyjaźni z Bogiem. Jedynie w ten sposób można rozprzestrzeniać wiarę, która jest przecież prywatną sprawą każdego człowieka."
Z. Nosowski, "Polskie katolicyzmy", Więź, Styczeń 2010.
?roda, 20. stycznia 2010
Eric Arthur Blair (+21.01.1950)
piotr, 12:44h
wtorek, 19. stycznia 2010
Deszczowo. W końcu... (?)
piotr, 12:45h
Pan B. jest chyba rozczarowany. Tyle modlitw o deszcz, a teraz narzekanie, że drogi i mosty pozrywane.
Jesteśmy dziś w Izraelu, niczym człowiek, który prosił Opatrzność o pieniądze, aż przygniótł go spadający z nieba worek monet.
Jesteśmy dziś w Izraelu, niczym człowiek, który prosił Opatrzność o pieniądze, aż przygniótł go spadający z nieba worek monet.
poniedzia?ek, 11. stycznia 2010
Magia liczb.
piotr, 12:11h
Jeden, Zero, Zero, Jeden, Jeden, Zero.
Sześć lat minęło...
Sześć lat minęło...
wtorek, 5. stycznia 2010
Po Eucharystii.
piotr, 23:32h
R. był pierwszy raz. Trochę zaskoczyła go nieco odmienna forma.
Ja: No i jak?
R.: Pięknie. Ale co wy konsekrowaliście? Focaccię?
Nie, cholera. Pieczywo Vasa...
Ja: No i jak?
R.: Pięknie. Ale co wy konsekrowaliście? Focaccię?
Nie, cholera. Pieczywo Vasa...
poniedzia?ek, 4. stycznia 2010
Napisalem to kiedys dla B. i ostatnio wylazlo ze skrzyni starych maili.
piotr, 14:34h
Rodzaje tekstow motywujacych:
1. Klasyczny: Dasz rade!
2. Klasyczny subiektywny: Wiem, ze bedzie dobrze.
3. Klasyczny podkreslony: Na pewno, ci sie uda.
4. Ambicjonalny: Co? Ty nie dasz?
5. Osobisty prezentywny: Jestem z Toba.
6. Osobisty speratywny: Wierze w Ciebie.
7. Duszpasterski: Modle sie, zeby wszystko sie powiodlo.
8. Duszpasterski apelatywny: Ufaj!
9. Duszpasterski apelatywny ojcowski: Ufaj, corko!
10. Ostroznosciowy: Nawet, jesli sie nie uda, nie bedzie tragedii.
1. Klasyczny: Dasz rade!
2. Klasyczny subiektywny: Wiem, ze bedzie dobrze.
3. Klasyczny podkreslony: Na pewno, ci sie uda.
4. Ambicjonalny: Co? Ty nie dasz?
5. Osobisty prezentywny: Jestem z Toba.
6. Osobisty speratywny: Wierze w Ciebie.
7. Duszpasterski: Modle sie, zeby wszystko sie powiodlo.
8. Duszpasterski apelatywny: Ufaj!
9. Duszpasterski apelatywny ojcowski: Ufaj, corko!
10. Ostroznosciowy: Nawet, jesli sie nie uda, nie bedzie tragedii.
pi?tek, 1. stycznia 2010
Nowy Rok
piotr, 03:23h
Jerozolima: godz. 0:40
Europa Środkowo-wschodnia: godz. 23:40
Ja: Szczęśliwego Nowego Roku!
On: Jeszcze trochę. Nie spiesz się.
Ja: U mnie już jest 2010.
On: O k**a! Pierwszy raz w życiu rozmawiam z kimś z przyszłości.
Europa Środkowo-wschodnia: godz. 23:40
Ja: Szczęśliwego Nowego Roku!
On: Jeszcze trochę. Nie spiesz się.
Ja: U mnie już jest 2010.
On: O k**a! Pierwszy raz w życiu rozmawiam z kimś z przyszłości.
czwartek, 31. grudnia 2009
O sile mediów i szukaniu inspiracji życiowych.
piotr, 02:06h
Wystarczyła mała wzmianka na poczytnym portalu i już liczba czytelników bloga wzrosła prawie dwukrotnie. Szkoda, że na głównej ostatnio nic się nie dzieje. Trzeba pogrzebać, żeby wydobyć coś "poczytnego". Zupełnie, jak w życiu. Idziesz i idziesz, myślisz, że codziennie jest tak samo, aż tu nagle trafia się jakiś "dzień -perełka" i wtedy już wiadomo: Warto żyć! A jeśli od dawna żaden się nie przytrafił, trzeba pogrzebać w pamięci, otrzeć twarz i iść dalej...
Proste?
"Jak uśmiech dziecka" - chciałem dopisać, ale i tak oberwie mi się od G., który mailował niedawno: "Dzięki za niejechanie tekstami religijnej poezji śpiewanej, o tym, że "życie jest piękne, a Pan Bóg prosty jak uśmiech dziecka". Dość mam takich blogów."
W sumie ja też, więc co tu robi ten wpis?
Proste?
"Jak uśmiech dziecka" - chciałem dopisać, ale i tak oberwie mi się od G., który mailował niedawno: "Dzięki za niejechanie tekstami religijnej poezji śpiewanej, o tym, że "życie jest piękne, a Pan Bóg prosty jak uśmiech dziecka". Dość mam takich blogów."
W sumie ja też, więc co tu robi ten wpis?
wtorek, 29. grudnia 2009
Czyńcie, co głosicie...
piotr, 22:56h
Ja: Pogodziłeś się z Proboszczem przy Wigilii?
Kolega Kapłan: No jakoś nie było okazji.
Ja: Weź! A co głosiłeś ludziom na 4 Pasterkach?
Kolega Kapłan: Jak to co? Że Miłość przyszła na świat.
Nie mam więcej pytań.
Kolega Kapłan: No jakoś nie było okazji.
Ja: Weź! A co głosiłeś ludziom na 4 Pasterkach?
Kolega Kapłan: Jak to co? Że Miłość przyszła na świat.
Nie mam więcej pytań.
... older stories

