wtorek, 4. stycznia 2011
"Trzech Króli" świętowaliśmy w niedzielę.
Najbardziej podoba mi się bezczelność z jaką Mędrcy pytają króla: "gdzie jest król?".
Trochę to podobne do ludzi, którzy "wkurzają" świat swoją wolnością. Potrafią powiedzieć wszystko, potrafią śmiać się ze wszystkiego i są po prostu bezczelnie szczęśliwi. Niby odpychający, aroganccy, wydają się płytcy, a jednak jakoś przyciągają, fascynują. Jest w tym nuta szaleństwa, ale jak mawiał Cioran: "Bezczelność jest do przyjęcia tylko u wariatów". Kocham ten stan!

Von piotr um 21:56h| 2 Kommentare |Skomentuj ->comment

 

pi?tek, 24. grudnia 2010
Wesołych...

Von piotr um 23:16h| 5 Kommentare |Skomentuj ->comment

 

sobota, 27. listopada 2010
Wrzucam w google tłumacza zdanie po hebrajsku i wyskakuje mi: Wychowany w petycji zawsze podany pretty - prawo do ucieczki od - kolejny hit i były gotowe do Ben - Human.
I wszystko jasne.

Von piotr um 18:45h| 5 Kommentare |Skomentuj ->comment

 

wtorek, 26. pa?dziernika 2010
Po Synodzie.
Proszę przeczytać przesłanie do wiernych całego świata.

Von piotr um 15:28h| 1 Kommentar |Skomentuj ->comment

 

czwartek, 14. pa?dziernika 2010
A nowy proboszcz w Rzymie: Synod dla Bliskiego Wschodu a sprawa katolików języka hebrajskiego.

Von piotr um 11:46h| 1 Kommentar |Skomentuj ->comment

 

czwartek, 14. pa?dziernika 2010
Przeprowadzka.
Na szczescie tylko z pokoju do pokoju obok.
Ale roboty huk.

Von piotr um 00:52h| 2 Kommentare |Skomentuj ->comment

 

poniedzia?ek, 4. pa?dziernika 2010
Ruszyli.

Von piotr um 10:31h| 2 Kommentare |Skomentuj ->comment

 

niedziela, 3. pa?dziernika 2010
Za Siostrą Miriam:
WOLONTARIAT MODLITEWNY W JEROZOLIMIE
Adoracja Najświętszego Sakramentu w intencji pokoju w Ziemi Świętej i na całym świecie.
Warunki są następujące: osoba przylatuje na własny koszt, za mieszkanie na czas wolontariatu nie płaci, natomiast, co do posiłków i dodatkowych wydatków - utrzymuje się samodzielnie. Sam wolontariat może trwać teoretycznie od miesiąca do trzech, jednak zawsze można to z nami uzgodnić. Wolontariat obejmuje modlitwę o pokój, która odbywa się przed Najświętszym Sakramentem w krypcie IV Stacji Drogi Krzyżowej (Kościół Ormian - Katolików). Chodzi o objęcie jednej, lub więcej godzin adoracyjnych, na zmianę z innymi osobami, każdego dnia. Wystawienie Najśw. Sakramentu rozpoczyna się o godz. 8.00 i kończy się modlitwą Nieszporami o godz. 17.30. Dodatkowo wolontariusze współpracują z nami (siostrami) w utrzymaniu czystości w kościele i czuwają nad klimatem modlitwy (zachowanie ciszy, zwracanie pielgrzymom uwagi na godne zachowanie i odpowiedni strój). Oczywiście przydatna jest znajomość języków obcych (najbardziej angielskiego), aczkolwiek nie jest to absolutnie konieczne. Co do możliwości podróży po innych miejscach niż Jerozolima, czy czasu na zwiedzanie samej Jerozolimy lub na modlitwę w innych Sanktuariach, jest to jak najbardziej możliwe i do wspólnego uzgodnienia. Jednak priorytetem jest zapewnienie ciągłości modlitwie Adoracyjnej o pokój.W przypadku odpowiedniej ilości osób będzie możliwość podjęcia modlitwy w nocy, z intencją także wynagradzającą. Kontakt: s.Miriam, tel.kom. 054 343 0436 (Izrael), tel.kom. 514 970 277 (Polska) , e-mail: shalom.miriam.pd@gmail.com

Von piotr um 18:19h| 1 Kommentar |Skomentuj ->comment

 

pi?tek, 1. pa?dziernika 2010
Zimnoooooooo!
Ktoś powiedział, że cztery klasyczne pory roku mają swój urok. Zgadzam się. Pod warunkiem, że zima nie trwa od października do kwietnia. Na szczęście w Jerozolimie 27 stopni. Jeszcze chwila i sweter, kurtka, szalik i tupanie nogami staną się tylko niemiłym wspomnieniem.
Poza tym, z Bułgarią TRZEBA wygrać!

Von piotr um 19:42h| 5 Kommentare |Skomentuj ->comment

 

poniedzia?ek, 27. wrze?nia 2010
Nie ma M. (w PRL-u siedzi), więc nikt nie zgadł. Miało być o piłce. Nie pamiętam, czy o LM, Serie A, czy Ekstraklasie. Wszędzie się dzieje sporo. Przed chwilą dramatyczny tie-break z Niemcami z Garbarkiem i Hilliardami w tle (można). Do tego F1 i żużel, a ja już powoli pakuję walizkę - jutro po raz ostatni popatrzę na skały i w drogę.
Próbowałem sobie jakoś podsumować ten miesiąc w miasteczku. Pierwsze, co mi przyszło do głowy, to sporo zajęć. Wbrew pozorom wrzesień mimo braku bachorów (w lipcu się mnożą) wcale nie jest leniwym miesiącem. To tak tylko wygląda - figi, winogrona, góry, tv. W rzeczywistości sporo spotkań, rozmów, kazań, wyjazdów, odwiedzin, dyskusji, odczytów, etc. A to Odnowa z sąsiedniej parafii poprosi, a to śluby wieczyste zaprzyjaźnionego Canossianina, a to wspólnota modlitewna w oddalonym o 100 km mieście, a to do szkoły opowiedzieć o relacjach palestyńsko-izraelskich, a to burmistrz, siostry, filie, Dom Spokojnej Starości (Casa di Riposo), szkoła modlitwy, podlewanie kwiatów, animatorzy, itd.
Jednym słowem ruch. Jak dodać takie wieczory, jak wczoraj w elektrowni wodnej, na tamie, przy pizzy, w przemiłym towarzystwie, to można wspominać ten miesiąc, jako udany.
A jutro... ROMA. Strrrrrasznie się stęskniłem.

Von piotr um 01:39h| 5 Kommentare |Skomentuj ->comment

 

pi?tek, 24. wrze?nia 2010
Co się ksiądz, k*wa, taki poetycki zrobił ostatnio? - pyta "wrażliwy inaczej" czytelnik.
Chcąc - nie chcąc wyłączam na chwilę "delikatny" nastrój (zwany przez złośliwych mało-męskim). Nie będzie o kolorach nieba, smooth jazzie, włoskim jedzeniu, przemijaniu, sensie życia,
czerwonym winie, operze, górskich wędrówkach i innych cocker spanielach.
Będzie o...
No właśnie. O czym? Jakieś sugestie?

Von piotr um 13:49h| 12 Kommentare |Skomentuj ->comment

 

czwartek, 23. wrze?nia 2010
Z cyklu: "Są rzeczy, których nie można kupić".
Figi prosto z drzewa, winogrona prosto z krzaka, wrześniowe słońce prosto z nieba.

Von piotr um 08:24h| 2 Kommentare |Skomentuj ->comment

 

niedziela, 19. wrze?nia 2010
Z cyklu: "Są rzeczy, których nie można kupić".
Pół godziny drzemki przed śniadaniem.

Von piotr um 10:04h| 3 Kommentare |Skomentuj ->comment

 

pi?tek, 17. wrze?nia 2010
Pada - nie pada.
W taką pogodę ludziom robi się źle. Dzisiejsza poranna wizyta w Domu Spokojnej Starości to, jak zwykle przy tak nisko wiszącym niebie, wzrost narzekań na bóle. Kręgosłupy, biodra, stawy łokciowe - przez całą noc nie pozwalały zapomnieć, że starość niekoniecznie musi być taka spokojna. Do tego mżawka miesza w głowach - najbardziej w tych już lekko zmąconych. "Widział Ojciec ile węży i krokodyli?" pyta mnie Rosa pokazując na drzwi od tarasu. "Łapią mnie tutaj i trzymają" - chwyta się za gardło.
Pożegnaliśmy Jana z 1 piętra. "Dobrze, że Pan go zabrał do siebie, bo to diabeł był" - stwierdza Emilia, naruszając logiczną zasadę niesprzeczności.
Chmury czołgają się po brukowanych uliczkach miasteczka. Ciężko uwierzyć, że gdzieś tam w górze jest słońce. Zakryte i dalekie, jak młodość i zdrowie czekających cierpliwie w Domu Św. Antoniego na "swoją kolejkę" do Pana...

Von piotr um 10:45h| 3 Kommentare |Skomentuj ->comment