Pan Bóg w zaskakujący sposób potrafi odpowiadać na pytania człowieka.
Szedłem sobie ze szkoły słuchając muzyki. Mam nastawione na "shuffle", więc grała sobie jakas chrześcijańska piosenka (może nawet DC Talk, o którym niedawno wspominałem).
Ulice były zatłoczone - Żydzi spieszyli w stronę Ściany Płaczu na rozpoczęcie Sukkot, Muzułmanie handlowali jeszcze, ale kilku z nich klęczło na kartonowych podkładkach bijąc pokłony - malowniczo i egzotycznie, jak to w Jerozolimie.
Pomyślałem sobie, ciekawy, czy ktoś jeszcze słucha tutaj takiej muzyki. Nagle zatrzymała mnie sympatyczna pani. Właściwie, to chyba sam ją zaczepiłem, widząc, że jest lekko skonfundowana w tym galimatiasie (co za zdanie).
Zapyałem, czy mogę w czymś pomóc i okazało się że szuka sklepu z płytami. "Muzyka Żydowska, zapewne?"
"Nie, (tu wymieniła kilku klasyków chrześcijańskego worshipu)."
Tak zaczęła się nasza pogawędka.
Liliana - bo takie imię nosi moja napotkana pani - pracuje dla armi amerykańskiej w Iraku. Różne regulacje zmuszają tego typu pracowników do brania urlopu, którego długość i termin nie zależy od nich.
Akurat teraz przypadło jej kilka dni - za krótko, żeby lecieć do Stanów, za długo, żeby siedzieć w bazie. Wybrała się więc do Jordanii, a stamtąd już tylko chwla i była w Jerozolimie.
I tu się zaczęło. Okazało się, że mamy podobne podejście do życia: Bądź blisko Jezusa, cokolwiek robisz.
Muszę skrócić tą opowieść do minimum, bo jutro baaaardzo wcześnie rano wyjeżdżam zwiedzać (w ramach zajęć) jakieś archeologiczne stanowiska (Beer-Sheva już widziałem kiedyś, ale Lachish pierwszy raz).
W każdym razie, z Lilianą umocniliśmy się nawzajem w wierze, posłuchaliśmy swoich opowieści, zapewniliśmy o modlitwie i tyle...
Miałem się rozpisać na jej temat, ale mecz Polaków ze Słowakami skutecznie popsuł mi humor (jak połowie Kraju, chyba).
Eeechhhh. Głupie bramki.
A miało być tak pięknie...
To nic, pięknie będzie jutro.
Na wycieczce...
Cz, 16. pa?. 2008, 01:07, von piotr | |Skomentuj czyli comment